niedziela, 1 września 2013

Wielokrotny mistrz Francji pokonany. Orlen Wisła w Lidze Mistrzów!

Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock w rewanżowym meczu o dziką kartę Ligi Mistrzów pokonali najlepszą trzecią francuską siódemkę ubiegłego sezonu Montpellier Agglomeration HB 28:23. Ponieważ w pierwszym meczu przegrali we Francji różnicą zaledwie dwóch bramek, to oni wystąpią w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych w Europie, a co za tym idzie i na świecie. Od początku spotkania główne skrzypce w płockiej siódemce odgrywali Marin Sego w bramce i Ivan Nikcević na skrzydle. Nie zabrakło stuprocentowej skuteczności Valentina Ghionei, do której powoli wszyscy zaczynają się przyzwyczajać. Naszpikowani reprezentantami Francji (i nie tylko) goście zagrali momentami bez koncentracji i dyscypliny co zostało srodze ukarane przez nafciarzy. 



We wszystkich pomeczowych wypowiedziach przewijał się motyw atmosfery w Orlen Arenie. Rzeczywiście kibice Orlen Wisły dzięki dopingowi stali się przysłowiowym ósmym zawodnikiem zespołu. Ale bez konsekwencji w grze przez większość meczu, niesamowitej postawy Marina Sego między słupkami, niemal stuprocentowej skuteczności Valentina Ghionei oraz sercu do walki Ivana Nikcevicia, który potrafił zarazić swoją motywacją pozostałych, sami kibice zwycięstwa z pewnością by nie zapewnili. Zadecydował ostatni kwadrans, w którym wreszcie nafciarze nie tylko nie roztrwonili wcześniejszego dorobku bramkowego, ale powiększyli go na tyle, że już kilka minut przed końcową syreną mogli świętować awans do Ligi Mistrzów. 

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami wszystkich fanów "nafciarzy". Mimo, że w bramce gości stał legendarny Thierry Omeyer, w 6 minucie po drugim z rzędu trafieniu Nikcevicia płocczanie prowadzili 5:1. Niestety po kwadransie gospodarze dostali jakby zadyszki. Nie wyszło kilka zagrań, stracili kilka piłek, a goście skrzętnie zaczęli wykorzystywać każdą okazję do odrabiania strat. I w 19 minucie po bramce Michaela Guigou, który, jak większość reprezentantów Francji może pochwalić się po dwakroć zdobywanymi mistrzostwem Europy, świata i mistrzostwem olimpijskim, goście doszli Orlen Wisła na jedną bramkę (10:9). Płocczan na szczęście pociągnął do walki w tym momencie Nicola Eklemović, który wraz z Mohamedem "Tore" Toromanowiciem zaprezentowali w dwumeczu przeciw Francuzom, tak dobrą formę, jakiej płoccy kibice jeszcze nie uświadczyli w ich wykonaniu. 

Po przerwie zespół z Montpellier ostatni raz doszedł nafciarzy na jedną bramkę - w 36 minucie po golu reprezentanta Słowenii, Dragana Gajicia. Potem walka toczyła się głównie o czterobramkowe prowadzenie Orlen Wisły. Udało się je zdobyć w 47 min. po bramce Nikcevicia, by po kolejnym trafieniu popularnego "Łysego" płocczanie trzy minuty później po raz pierwszy w meczu prowadzili pięcioma bramkami 23:18.  Nie byłoby to możliwe, gdyby nie bardzo dobra gra Orlen Wisły w defensywie i rewelacyjna postawa w bramce Marina Sego. Gdy Chorwat popisał się tzw. podwójną obroną - strzału i dobitki, publiczność zaczęła skandować jego nazwisko, nisko się przy tym kłaniając, co wprowadziło już niemal atmosferę mszy do Orlen Areny. Ale także poniosło na skrzydłach do zwycięstwa pozostałych nafciarzy, który już tylko zwiększali różnicę bramek nad rywalami. W 58 minucie po trafieniu Marcina Lijewskiego na 27:21 stało się jasne, że ekipa z Montpellier dzikiej karty nie wydrze już płocczanom i zaczęło się świętowanie. 

- Był to dla nas trudny, mecz, w ogóle trudno tu grać przeciw takiej atmosferze w hali - powiedział po meczu trener zespołu gości Patrice Canayer. - W drugiej połowie był okres 15 minut, kiedy graliśmy dobrze, ale momentami graliśmy też bardzo źle. Wystąpił problem z konsekwencją i dyscypliną.

- Jestem bardzo rozczarowany wynikiem - dodał Thierry Omeyer. - Był to dobry mecz dwóch bardzo silnych drużyn. Popełniliśmy jednak zbyt dużo błędów.

- Spodziewałem się, że mecz zostanie rozstrzygnięty w ostatnich minutach, ale mieliśmy bardzo dużo energii płynącej z otaczających nas trybun - stwierdził z kolei trener nafciarzy Manolo Cadenas

- Liga Mistrzów straci na tym, że jeden z tych zespołów, które dzisiaj grały nie weźmie w niej udziału, ale takie są zasady - kurtuazyjnie stwierdził po meczu Ivan Nikcević, jeden z bohaterów spotkania.   

Płocczanie w Lidze Mistrzów zagrają w grupie B, a ich rywalami będą THV Kiel (Niemcy), Vive Targi Kielce, KIF Kolding Kopenhaga (Dania), USDK Dunkerque (Francja), FC Porto Vitalis (Portugalia). 

Orlen Wisła Płock - Montpellier Agglomeration HB 28:23 (13:10)
Sędziowali: Jurinović i Mrvica (Chorwacja)
Orlen Wisła: Sego - Ghionea 8, Lijewski 3, Eklemović 3, Jurkiewicz 2, Nikcević 6, Toromanović 3, Syprzak 1, Nenadić 1, Kavas, Milas 1.
Montpellier AHB: Omeyer - Simonet 4, Tej 3, Accambray, Dolenec, Guigou 5, Borges Dutra Ribeiro 2, Gaber, Kavticnik 4, Gajić 4, Hmam, Grebille 1.
Widzów 5000. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza