sobota, 27 lipca 2013

Podnieśli się z kolan. Wisła - Miedź 2:2

Mimo pięknej oprawy, przysłowiowych fanfar, wprowadzenia obu zespołów przez dziewczęta w strojach piłkarskich, po pierwszych dziesięciu minutach zanosiło się na klęskę beniaminka pierwszej ligi w inauguracyjnym spotkaniu przed własną publicznością. Po dwóch niefrasobliwych błędach płockiego bloku defensywnego goście z Miedzi Legnica objęli prowadzenie 2:0 i trudno było, nawet wśród fachowców, znaleźć osoby, które wierzyłyby w odwrócenie sytuacji. A jednak w drugiej połowie Wisła Płock pokazując niesamowity charakter potrafiła podnieść się z "piłkarskiego bagna", jak określił to po meczu jej trener Marcin Kaczmarek w miarę zadowolony z końcowego rezultatu. Płocczanie pokazali, że będą potrafili w rozpoczynającym się sezonie stawić dzielnie czoła najmożniejszym tej ligi. Zadowoleni mogli być też kibice, którzy zobaczyli całkiem niezłe widowisko, ze wszelkimi elementami piłkarskiego dramatu - zszywaniem rozciętych w pojedynkach powietrznych głów piłkarzy, czerwoną kartką i rzutem karnym. Widowisko, które trzymało w napięciu do samego końca.


- Jeszcze w czwartek przygotowywaliśmy się pod kątem akcji Madejskiego i obie bramki wpadły właśnie w ten sposób, na jaki uczulaliśmy zespół - podsumował po meczu wydarzenia pierwszych dziesięciu minut trener Wisły Płock Marcin Kaczmarek. 

Pierwsze trafienie z siedmiu metrów zaliczył po przypadkowym w sumie dośrodkowaniu w pole karne Jakub Grzegorzewski już w siódmej minucie, by trzy minuty później goście zakończyli golem swoją firmową akcję z wrzutką Piotra Madejskiego, kiedy rolę egzekutora ponownie wypełnił Grzegorzewski. A wszystko to stało się jakby dlatego, że płocczanie rozpoczęli mecz z pewną tremą, nieco speszeni klasą rywala, który nie ukrywa swoich ekstraklasowych aspiracji. Im jednak dalej w las, tym było lepiej.

- Paradoksalnie w pierwszej połowie chodziło już tylko o to by dociągnąć do przerwy. Żeby tylko nie było 0:3 - wyjaśniał po meczu swoją taktykę trener Kaczmarek. Ale płocczanie wcale nie ograniczali się do obrony. Akcje pod polem karnym gości zaczęły nawet przynosić efekty w postaci rzutów wolnych, po których niewiele brakowało by gospodarze cieszyli się z kontaktowej bramki jeszcze przed przerwą. 

- Nastawienie w szatni przed drugą połową było takie jak być powinno - mówił po meczu trener gości Rafał Ulatowski. - Potem popełniliśmy błąd taktyczny, był faul, kartka i rzut karny.

Marcin Kaczmarek zdecydował, że po przerwie na boisku pojawią się Janusz Dziedzic i Marcin Krzywicki. Był to strzał w dziesiątkę, bo obaj wnieśli nową jakość i świeżość w poczynania nafciarzy. Przełomowy moment nastąpił w 54. minucie, kiedy będącego na czystej pozycji przed bramkarzem gości Krzywickiego nieprzepisowo zatrzymał Tomasz Mizierski. Legniczanin został ukarany czerwoną kartką o zespół gości - rzutem karnym, pewnie zamienionym na gola przez Dziedzica. 

Niecałe cztery minuty później było już 2:2 po wyśmienitej koronkowej akcji Jacka Góralskiego z Dziedzicem zakończonej podaniem do będącego na czystej pozycji Krzywickiego, którego tym razem nikt już nie mógł zatrzymać. Gościom udało się jednak wybić płocczan z natarcia i trzeciego gola już dla Wisły nie było, choć okazji nie zabrakło. Legniczanie również mieli kilka razy szansę z kontrataku, ale w drugiej połowie w światło bramki oddali bodaj już tylko jeden strzał. Emocje jednak trwały do samego końca, jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu gry przed szansą mógł stanąć Krzywicki, trafił jednak w bramkarza, choć i tak strzelał z pozycji spalonej.

- Cieszę się, że nasz zespół potrafił wstać z kolan, po takich ciosach, jak na początku meczu ciężko jest się podnieść. Nie można być jednak pazernym, mamy remis, pierwsze koty za płoty - podsumował trener Kaczmarek, nie zapominając też o kurtuazyjnych podziękowaniach za mecz trenerowi drużyny przeciwnej. 

Wisła Płock - Miedź Legnica 2:2 (0:2)
Sędziowali: Michał Zając (Sosnowiec) jako główny oraz Tomasz Niemirowski i Mariusz Grząba.
Bramki: Grzegorzewski 2 (7 i 10.) dla Miedzi oraz Dziedzic (56. z karnego) i Krzywicki dla Wisły.
Wisła: Szczepankiewicz - Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona - Janus, Góralski (89. Sielewski), Wlazło (46. Dziedzic), Burkhardt, Kaczmarek - Sekulski (46. Krzywicki).
Miedź: Ptak - Bartczak, Tanżyna, Mizierski, Zasada - Madejski (61. Garuch), Fedyna (65. Cierpka), Bartoszewicz, Kasperski - Szczepaniak, Grzegorzewski (57. Mowlik).
Żółte kartki: Nadolski i Góralski (Wisła) oraz Grzegorzewski, Garuch, Zasada (Miedź). Czerwona kartka: Mizierski (54. za faul taktyczny). Widzów 3500.

Pozostałe wyniki I kolejki: Chojniczanka Chojnice - Kolejarz Stróże 3:1 (1:0); Olimpia Grudziądz - Dolcan Ząbki 0:5 (0:2); Stomil Olsztyn - Arka Gdynia 0:0; Sandecja Nowy Sącz - Okocimski KS Brzesko 0:2 (0:0).
W niedzielne wyniki (aktualizacja w poniedziałek): Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Energetyk ROW Rybnik 2:2 (0:1); GKS Tychy - Górnik Łęczna 2;0 (1:0), Flota Świnoujście - GKS Katowice 1:0 (1:0), GKS Bełchatów - Puszcza Niepołomice 1:0 (1:0).  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza