niedziela, 28 kwietnia 2013

Znowu nie wygrali. Wisła - Puszcza 1:1



Miało być pierwsze w rundzie wiosennej zwycięstwo na własnym boisku. Gdyby Wiśle udało się ograć wicelidera, sytuacja płocczan w tabeli byłaby niemal idealna. Niestety, chociaż po 45 minutach gospodarze prowadzili 1:0, to przyjezdni po końcowym gwizdku mieli więcej powodów do zadowolenia. Puszcza doprowadziła do remisu tuż przed końcem meczu zakończonym podziałem punktów.
Wisła wprawdzie wiosną nie przegrywa, ale w dwóch ostatnich meczach musiała zadowolić się remisami. Chciała więc przełamać swoją niemoc i w końcu przypomnieć sobie, jaki jest smak wygranej. Puszcza tymczasem zamierzała udowodnić, że nieprzypadkowo jest wiceliderem wschodniej grupy drugiej ligi.

Już pierwsza akcja meczu na szczycie mogła przynieść prowadzenie zespołowi prowadzonemu przez trenera Marcina Kaczmarka. Zagrana przez Janusza Dziedzica piłka trafiła do Filipa Burkhardta, który zdecydował się na strzał z lewego narożnika pola karnego, po którym Krystian Stępniowski z najwyższym trudem zdołał zapobiec stracie bramki przez Puszczę.

Goście nie zamierzali murować dostępu do własnej bramki, dzięki czemu kibice mogli oglądać całkiem niezłe widowisko. Pierwsze 40 minut upłynęło wprawdzie pod znakiem nieznacznej przewagi Wisły, z której niewiele jednak wynikało.

Kilka razy szczęścia pod bramką przyjezdnych szukał Fabian Hiszpański. Niestety, po jego strzałach piłka albo mijała słupek albo padała łupem bramkarza. Blisko zdobycia bramki był Janusz Dziedzic, który po dośrodkowaniu Filipa Burkhardta popisał się strzałem z półobrotu. Piłka trafiła jednak w słupek.

W 41. minucie Wisła w końcu dopięła swego. Wszystko zaczęło się od Łukasza Nadolskiego, który dośrodkował w pole karne. Bartłomiej Sielewski odegrał do Krzysztofa Janusa, a ten opanował piłkę i ze stoickim spokojem strzelił obok bezradnego bramkarza przyjezdnych.

W drugiej połowie gracze Wisły wyglądali na skupionych bardziej na zabezpieczeniu się przed stratą bramki niż na powiększeniu swojego dorobku. Puszcza była wobec takiej postawy miejscowych niemal zupełnie bezradna. Przyjezdni niby usiłowali co pewien czas skonstruować jakąś akcję zaczepną, ale ich ofensywne zapędy bez najmniejszych problemów powstrzymywała doskonale spisująca się defensywa płocczan.

Kwadrans przed końcem Wisła miała wymarzoną okazję do podwyższenia rezultatu. Tomasz Grudzień idealnie wypatrzył wybiegającego na pozycję Marcina Krzywickiego, jednak napastnik miejscowych w sytuacji sam na sam strzelił wprost w bramkarza. Do dobitki ruszył jeszcze Janusz Dziedzic, ale zamiast trafić w piłkę, zahaczył niepołomickiego golkipera.

Goście nie rezygnowali z prób zmiękczenia płockiego muru. Jedna z nich, kilka minut przed końcem, przyniosła powodzenie. Piłka dośrodkowana z rzutu rożnego trafiła pod nogi Pawła Strózika, który strzałem po ziemi zmusił do kapitulacji Daniela Szczepankiewicza.  

W doliczonym czasie gry trzykrotnie zakotłowało się w polu karnym Puszczy. Niestety, najpierw jeden z nafciarzy nie opanował piłki kilka metrów od bramki, później sędzia nie uznał gola zdobytego przez Pawła Magdonia, a w końcu Marcin Krzywicki z kilku metrów strzelił obok słupka.

Po meczu powiedzieli: Dariusz Wójtowicz (trener Puszczy) : - Chciałbym zadedykować bramkę i ten jeden punkt kierownikowi drużyny, któremu wczoraj zmarła córka i do dziś nic na nie powiedział by nie wprowadzać trudnej atmosfery w zespole. Był to mecz dwóch godnych siebie rywali, którzy udowodnili, że nieprzypadkowo zajmują swoje miejsca w tabeli. Był to mecz na dobrym poziomie technicznym. Wynik odzwierciedla przebieg gry, bo i Wisła miała swoje szanse i my też mieliśmy. Jest to bardzo cenny dla nas punkt, który pozwala zachować nam różnicę tylko dwóch punktów do pierwszej drużyny.

Marcin Kaczmarek (trener Wisły) - Czuję spory niedosyt. Zmiany dokonane w przerwie, wprowadzenie szybkiego Tomasza Grudnia i Marcina Krzywickiego, gdyby przyniosły drugą bramkę, byłoby po meczu. Ta liga jest dla nas bardzo trudna. W tabeli robi się bardzo ciasno. Będziemy walczyć o awans do samego końca. Mam nadzieję, że już w najbliższym meczu z Motorem odrobimy te stracone punkty, a idąc dalej, odniesiemy wreszcie zwycięstwo u siebie. Janusz Dziedzic zagrał swój najlepszy mecz w tej rundzie. 

Wisła Płock – Puszcza Niepołomice 1:1 (1:0)
Sędziowali: Maricn Liana jako główny oraz Rafał Podlewski i Dariusz Drozd (Kujawsko-Pomorski ZPN)
Bramki: Janus (41.) dla Wisły i Strózik (86.) dla Puszczy
Wisła:  Szczepankiewicz – Nadolski, Radić, Magdoń, Mysona – Sielewski, Góralski, Janus (89. Sekulski), Hiszpański (66. Grudzień), Burkhardt (71. Krzywicki) - Dziedzic.
Puszcza: Stępniowski – Szymonik (69. Rodin), Biernat, Księżyc, Zontek – Janik, Strózik, Nowak, Lizak (74. Kałat) – Paul (46. Cholewiak), Moskwik (83. Balawender).
Żółte kartki: Janus i Dziedzic (Wisła) oraz Strózik i Biernat (Puszcza). Widzów ok. 1000.

Pozostałe wyniki XXVI kolejki: Wigry Suwałki - Radomiak Radom 2:0 (0:0); Znicz Pruszków - Concordia Elbląg 5:0 (3:0). Unia Tarnów - Wisła Puławy 0:1 (0:1); Garbarnia Kraków - Pelikan Łowicz 1:1 (0:0); Siarka Tarnobrzeg - Stal Rzeszów 0:1 (0:0); Resovia - Olimpia Elbląg 0:0; Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Motor Lublin 1:0 (0:0); Pogoń Siedlce - Stal Stalowa Wola 1:0 (1:0). 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza