piątek, 11 maja 2012

Czas na wielką bitwę

W sobotę 12 maja o 17.00 i w niedzielę 13 maja o 17.30 w kieleckiej Hali Legionów zostaną rozegrane dwa pierwsze mecze finału play-off PGNiG Superligi piłki ręcznej mężczyzn. Urzędujący mistrz Polski Orlen Wisła Płock zagra na wyjeździe z pretendentem do tytułu miejscowymi Vive Targami. Rywalizacja finałowa toczy się do trzech wygranych meczów. Faworytem nie tylko tych dwóch spotkań, ale całej finałowej serii są prowadzeni przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski Bogdana Wentę szczypiorniści z Kielc. Piękno sportu polega jednak między innymi na tym, że nie zawsze wygrywają faworyci. Najdobitniej świadczy o tym przykład z sezonu 2010/2011, gdy wszyscy fachowcy zgodnie twierdzili, że finałowa seria zakończy się 3:0 na korzyść kielczan, tymczasem to ekipa z Płocka wygrała 3:1. Powtórka z historii – mile widziana.
Mistrzowie i wicemistrzowie Polski w sezonie 2011/2012 spotykali się ze sobą trzykrotnie. Niestety, za każdym razem górą była ekipa z Kielc. W ósmej kolejce sezonu zasadniczego PGNiG Superligi pozbawiona sześciu kontuzjowanych graczy Orlen Wisła przegrała w Orlen Arenie 29:34. W 19. kolejce kolejna potyczka kielcko-płocka została rozegrana w Hali Legionów. Tym razem miejscowi wygrali czterema bramkami 26:22. Niewątpliwie najbardziej przykre wspomnienia podopiecznych trenera Larsa Walthera wiążą się z finałem Pucharu Polski. Po fatalnej końcówce pierwszej połowy nafciarze przegrali 27:36. 


Pierwsza połowa ostatniego spotkania między naszymi drużynami była bardzo trudna dla nas – przyznał Nikola Eklemovic, który jako środkowy rozgrywający będzie odpowiedzialny za kreowanie ofensywnych poczynań nafciarzy. – Na szczęście każdy nowy mecz to nowy początek


Płoccy zawodnicy nie zamierzają składać broni i liczą na podjęcie walki z faworytem. Żeby myśleć o mistrzostwie, musimy wygrać chociaż jeden mecz w Kielcach – stwierdził Marcin Wichary. – Ciężko powiedzieć, jak te mecze będą wyglądały. Prawdopodobnie każdy z nich będzie miał inny przebieg i w każdym z nich musimy szukać swojej szansy. Nie może być jednak tak jak w lidze, że kiedy Vive odskakuje na te 4-5 bramek to już jest po meczu. Trzeba grać do samego końca.


O twardej, nieustępliwej walce myśli również jeden z najmłodszych zawodników, którzy wystąpią w finałowym cyklu. – Jeśli nawet uda im się odskoczyć na te dwie, trzy bramki, to cały czas musimy trzymać kontakt z nimi i starać się utrzymywać wynik bliski remisu – przyznał Paweł Paczkowski– Vive nie jest przyzwyczajone, że ktoś im stawia w lidze opór. Nie możemy dać im się rozpędzić.

Muhamed Toromanovic, który do wtorku nie miał pewności, czy zagra w Kielcach (w trzecim meczu półfinałowym z MMTS w Kwidzynie został ukarany czerwoną kartką, ale Komisarz Ligi Bogusław Trojan nie zawiesił go na mecze finałowe), uważa, że Orlen Wisła nie będzie faworytem. – Nie mamy nic do stracenia. Będzie dobrze, jak uda nam się wygrać chociaż raz w Kielcach. Cała presja spoczywa na nich. To oni są wielkim faworytem tego finału. Mają przewagę własnego parkietu, więc zobaczymy, jak to się wszystko potoczy. Jeśli się nam nie uda, nie będzie to katastrofą. Zupełnie inne nastroje będą w Kielcach, jeśli to im podwinie się noga – przyznał „Tore”. Dużo zależy od postawy bramkarzy. Jeśli Wichciu będzie miał dobry dzień, a my nie będziemy tak obijać Szmala, jak w ostatnim meczu, w którym miał ponad dwadzieścia obron, powinni mieć spore problemy, żeby nas pokonać.


Kluczem do tytułu mistrza Polski niewątpliwie będzie perfekcyjna gra w defensywie, wsparta przez dobrze spisujących się bramkarzy. Niezwykle ważny będzie jednak również sposób rozgrywania akcji – po błędach przeciwników należy jak najszybciej biegać do kontrataków i starać się wykańczać je skutecznie. W ataku pozycyjnym zaś należy grac do pewnych sytuacji rzutowych. Ale nie za długo, by sędziowie nie zaczęli pokazywać gry pasywnej. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza