sobota, 11 maja 2013

Jak one mogły tak zrobić? Jutrzenka – Gliwice 29:32


Doskonała gra Edyty Charzyńskiej, świetny występ Marty Krysiak, rewelacyjne interwencje Moniki Obrębalskiej, czujna postawa w defensywie Martyny Borysławskiej. Wszystko to brzmi jak zapis wygranego meczu. Niestety, okazało się, że to nie wystarczyło zawodniczkom Jutrzenki, aby w ostatnim meczu sezonu 2012/2013 pokonać SMS Gliwice. Drużyna prowadzona przez trenerów Jarosława Stawickiego i Marka Przybyszewskiego zakończyła rozgrywki na ostatnim, dziesiątym miejscu. Teraz pozostało już tylko oczekiwanie na decyzję Związku Piłki Ręcznej w Polsce w sprawie baraży.
Sztab szkoleniowy gości ze zdziwieniem przyjął fakt, że w składzie Jutrzenki zabrakło Karoliny Mokrzkiej. Dało się odczuć, że jej niesamowite wyczyny w ćwierć- i półfinałach Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych odbiły się szerokim echem w środowisku żeńskiego szczypiorniaka. Goście najwyraźniej zapomnieli, że zawodniczka nie może w jednym sezonie występować w trzech różnych kategoriach wiekowych. Kolejnym zaskoczeniem dla gliwiczan było rozpoczęcie meczu na ławce rezerwowych przez Martynę Borysławską. Trenerzy mieli jednak swój pomysł na wykorzystanie rosłej zawodniczki w dalszej fazie pojedynku.

Płocczanki zaczęły z wielkim animuszem. Wielką chęć do gry widać było przede wszystkim u Edyty Charzyńskiej, która ostatnich swoich występów nie mogła uznać za szczególnie udane. Tym razem jednak to właśnie ona, wraz z Martą Krysiak, wzięła na siebie ciężar gry.

Jutrzenka zaczęła sobie wypracowywać nieznaczną przewagę między innymi dzięki temu, że sama starała się swoje akcje rozgrywać do pewnych sytuacji rzutowych, zmuszając przy tym rywalki do popełniania błędów. A gwoździem do trumny dla ofensywnej gry gliwiczanek okazało się ustawienie Martyny Borysławskiej na jedynce. Wysoko wysunięta rozgrywająca bardzo utrudniała rozgrywanie piłki, zmuszając gliwiczanki do bardzo ryzykownych zagrań, które dość często kończyły się stratą piłki.

Czterobramkowa przewaga wydawała się zupełnie niezłą zaliczką. Niestety, nie po raz pierwszy zawodniczki z Płocka udowodniły, że potrafią równie szybko uzyskać przewagę, co ją stracić. Tak stało się jeszcze w pierwszej połowie meczu, chociaż jej końcówka należała do miejscowych, które zeszły na przerwę z dwoma bramkami przewagi.

Po przerwie SMS potrzebował kilku minut do wyrównania, ale zawodniczki prowadzone przez trenerów Jarosława Stawickiego i Marka Przybyszewskiego nie dawały za wygraną. Jeszcze raz mocno wzięły się do pracy, co ponownie zaowocowało czterobramkowym prowadzeniem.

I tym razem jednak to nie wystarczyło, aby cieszyć się z wygranej. Gliwiczanki doprowadziły do remisu. Jeszcze raz na prowadzenie wyszła wprawdzie Jutrzenka, ale końcówka spotkania należała do przyjezdnych, które zdecydowanie lepiej psychicznie wytrzymały kilka ostatnich minut gry.
Po porażce 29:32 Jutrzenka pozostała z trzema wygranymi w osiemnastu meczach. A teraz musi czekać na decyzję Związku Piłki Ręcznej w Polsce w sprawie baraży.

AZS PWSZ Jutrzenka Płock – SMS Gliwice 29:32 (15:13)
Jutrzenka: Obrębalska, Dobrowolska – Kwasiborska 1, Waszkiewicz 4, Charzyńska 9, Neitsch 2, Jankowska 1, Krysiak 7, Borysławska 3, Laskowska, Różańska 2.
SMS: Chodań, Januchta – Kobylińska 8, Szyszkowska 6, Nocuń 1, Szarawaga 4, Homonicka 4, Ważna 7, Drażyk, Fryc, Urbaniak 2.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza