środa, 15 maja 2013

Derby Mazowsza bez rozstrzygnięcia. Wisła – Radomiak 2:2

To był zdecydowanie najbardziej interesujący mecz rozegrany w rundzie wiosennej na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku. Widzowie od pierwszej do ostatniej minuty nie mogli narzekać na brak emocji. Oba zespoły zdobyły po dwa gole, chociaż okazji do zdobycia kolejnych nie brakowało. Remis nie krzywdzi żadnej ze stron, ale też żadnej nie daje stuprocentowej satysfakcji. Dla drużyny prowadzonej przez trenera Marcina Kaczmarka strata dwóch punktów okazała się o tyle bolesna, że zepchnęła ją na drugie miejsce w tabeli. Fotel lidera zajęła Puszcza Niepołomice, która przy równej liczbie punktów i idealnym remisie w meczach bezpośrednich ma nieznacznie lepszy bilans bramkowy.
Radomiak już w niedzielę udowodnił, że stać go na bardzo dobrą grę, ogrywając aspirującą do gry w pierwszej lidze ekipę Pelikana. I to w Łowiczu. Przyjeżdżając do Płocka radomianie nie ukrywali, że również tutaj liczą na zdobycz punktową.

Płocczanie od pierwszych minut szukali okazji do zdobycia gola. Co chwilę sunęły ataki na bramkę gości, ale nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Najbliżej szczęścia był Tomasz Grudzień. Mknąc z piłką z głębi pola, przebiegł z lewej strony do środka boiska. Gdy zauważył, że bramkarz gości jest mocno wysunięty do przodu, spróbował go przelobować. Niestety, radomski golkiper popisał się niemal kocią zwinnością i wybił piłkę w pole.

Po kwadransie gry zapał płocczan nieco osłabł, co natychmiast wyczuli radomianie i ruszali do przodu. Początkowo też nie mogli wprawdzie wstrzelić się w bramkę gospodarzy, ale w końcu piłka trafiła do Leandro, a Brazylijczyk doskonale wiedział, jak udanie zakończyć akcję swojego zespołu.

Przez długi czas wydawało się, że strata gola podziałała na ekipę trenera Marcina Kaczmarka bardzo deprymująco. Goście grali bowiem z dużą swobodą, a Wisła miała spore problemy nie tylko z przedostawaniem się na przedpole rywali, ale i z blokowaniem dostępu do własnej bramki. Gdyby goście byli bardziej skuteczni, do przerwy mogliby prowadzić wyżej niż 1:0.

W przerwie musiało dojść w szatni miejscowych do męskiej wymiany zdań, bo po zmianie stron kibice zobaczyli zupełnie odmieniony zespół Wisły. Na bramkę Radomiaka sunęła akcja za akcją i w końcu płocczanie dopięli swego. Pięknym strzałem z dystansu popisał się Filip Burkhardt, a bramkarz gości tym razem nie miał kompletnie nic do powiedzenia.

Rozpędzona ekipa miejscowych nie spoczęła na laurach i szukała kolejnych okazji. Kiedy Filip Burkhardt w końcu popisał się dokładnym dośrodkowaniem z rzutu rożnego (wcześniej kornery zupełnie mu nie wychodziły), Marko Radić przystawił tylko głowę i zdobył drugiego gola.

Ten gol podziałał na radomian mocniej niż słynne zastrzyki na Bena Johnsona. Kiedy Piotr Wlazło ustawiał piłkę kilka metrów przed narożnikiem pola karnego, żaden z płockich kibiców nie przewidywał chyba, co się stanie. Tymczasem zawodnik z Radomia przymierzył tak dokładnie, że Daniel Szczepankiewicz nawet nie ruszył się do piłki, która wpadła wprost do siatki.

Remis 2:2, a do końca meczu został niespełna kwadrans. Czyżby rywale mieli odpuścić i zadowolić się remisem? Nic z tych rzeczy! I Wisła, i Radomiak do ostatniego gwizdka szukały swojej okazji do zdobycia bramki na wagę trzech punktów. I gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że bliżej tego byli radomianie.

Mimo takiego sprawiedliwego podziału punktów trenerzy obu jedenastek nie kryli rozczarowania ostatecznym rozstrzygnięciem. - Ogromnie podziwiam swoich piłkarzy, którzy byli zdecydowanie lepsi i  dali sobie strzelić dwie bramki - stwierdził sarkastycznie trener gości Janusz Niedźwiedź.

- W pewnych momentach nie byłem w stanie poznać swoich piłkarzy. Popełniali dużo niewymuszonych błędów wykorzystywanych przez przeciwników. Rozumiem jednak, że im bliżej końca rozgrywek, tym większa jest presja i łatwiej o błędy na boisku. Zespół jednak potrafił z trudnej sytuacji doprowadzić do 2:1. Okazało się potem, że na tym etapie nie jesteśmy w stanie tego dotrzymać. Dalej jesteśmy w grze o awans - powiedział trener nafciarzy Marcin Kaczmarek.  

Wisła Płock – Radomiak Radom 2:2 (0:1)
Sędziowali: Tomasz Białek (Gorzów Wlkp.) jako główny oraz Marcin Czerwiński i Krzysztof Maciaszczyk.
Bramki: Burkhardt (57.) i Radić (66.) dla Wisły oraz Leandro (32.) i Wlazły (77.) dla Radomiaka
Wisła: Szczepankiewicz – Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona – Góralski, Sielewski (46. Dziedzic), Janus, Burkhardt, Grudzień (74. Hiszpański) – Sekulski (63. Krzywicki).
Radomiak: Budzyński – Cieciura, Ciach, Świdziński, Wójcik – Odunka (63. Byszewski), Figiel, Wlazło, Radecki (61. Pach), Puton – Leandro
Żółte kartki:  Grudzień, Burkhardt (Wisła) oraz Figiel, Radecki, Pach, Byszewski (Radomiak).
Widzów ok. 2,5 tys.


Wyniki pozostałych zaległych meczów XX kolejki: Siarka Tarnobrzeg - Unia Tarnów 2:2 (1:0); Resovia - Znicz Pruszków 3:1 (2:0); Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Concordia Elbląg 6:0 (2:0); Stal Stalowa Wola - Pelikan Łowicz 1:0 (1:0); Motor Lublin - Stal Rzeszów 1:1 (1:0); Puszcza Niepołomice - Olimpia Elbląg 1:0 (1:0).

Czołówka tabeli:
1. Puszcza Niepołomice - 54 pkt.
2. Wisła Płock - 54
3. Pelikan Łowicz - 51
4. Resovia - 46
5. Wisła Puławy - 45
6. Radomiak - 42
Pelikan, Resovia i Wisła Puławy mają o jeden mecz rozegranym mniej od pozostałych.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza