piątek, 29 marca 2013

Brawa dla zespołu i kibiców. Concordia – Wisła 0:3



Piłkarze z Płocka doskonale poradzili sobie w anormalnych warunkach, jakie panowały na stadionie miejskim w Elblągu. Ekipę prowadzoną przez trenera Marcina Kaczmarka w wyjazdowym meczu z Concordią wspierała grupa około 120 kibiców. To liczba, która musi budzić podziw. Tym bardziej, że miejscowych fanów piłki nożnej było na stadionie zdecydowanie mniej niż przyjezdnych. Czyżby wyczuwali, że ich zespół nie poradzi sobie z celującymi w awans do płocczanami?

Sypiący przez całe spotkanie śnieg, poryte grzęzawisko w miejscu, po którym biegali piłkarze – to wszystko spotkało płocczan w Elblągu. Przed pierwszym gwizdkiem można było więc mieć wątpliwości, czy po raz trzeci w rundzie wiosennej nie dojdzie do odwołania meczu zespołu z Płocka.

Ostatecznie jednak sędziowie doszli do wniosku, że mecz może zostać rozegrany. Gdyby spotkanie toczyło się na normalnej murawie, zdecydowanymi faworytami byliby płocczanie. W zimowych  warunkach gospodarze zwietrzyli jednak swoją szansę na sprawienie niespodzianki.

Zabrakło im jednak pomysłów na wykończenie akcji, a nade wszystko siły rażenia w ataku. Nawet, gdy gospodarze przedzierali się w okolice pola karnego Wisły, albo piłkę przejmowali świetnie tego dnia dysponowani obrońcy z Płocka albo udanymi interwencjami popisywał się Daniel Szczepankiewicz, który po raz pierwszy występował w oficjalnym meczu nafciarzy.

Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, gdy w jednej z ostatnich akcji tej części gry Paweł Magdoń zagrał na pole karne, a w gigantycznym zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Bartłomiej Sielewski.

Druga połowa początkowo niewiele różniła się od pierwszej. Miejscowi usiłowali ugrać coś z przodu, ale wciąż trafiali na mur doskonale dysponowanych płockich obrońców. Różnica między obiema częściami gry polegała na tym, że Wisła zdobyła nie jednego, a dwa gole. I zrobiła to zdecydowanie szybciej. Do końca spotkania było nieco ponad dziesięć minut, a wszystko było już przesądzone. Dwa razy na listę strzelców wpisał się Marko Radić, dzięki czemu płocczanie wracali do domu bogatsi o trzy punkty i trzy gole. A solidna grupa kibiców w niebiesko-biało-niebieskich barwach miała wiele powodów do radości.

Concordia Elbląg - Wisła Płock 0:3 (0:1)
Bramki: Sielewski (44.) i Radić 2 (62. i 79.)
Concordia: Hieronim Zoch - Lepczak, Uszalewski, Sambor, Bogdanowicz (69. Korzeniewski) - Kiełtyka (67. Sadowski), Zawierowski (82. Szmydt), Stępień, Szuprytowski, Zejglic - Nadolny (81. Stępień).
Wisła: Szczepankiewicz - Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona - Góralski, Sielewski - Janus (85. Sekulski), Burkhardt (70. Krzywicki), Hiszpański (80. Mitura) - Dziedzic.
Żółte kartki: Sambor i Zawierowski (Concordia) oraz Hiszpański i Mysona (Wisła).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz