sobota, 9 lutego 2013

Są nieobliczalne. Jutrzenka – Słupia 25:32

Fot. T. Miecznik Portal Plock
– Cieszę się, że Jutrzenka okazała się tym razem tak gościnna dla nas jak my dla niej w pierwszej rundzie. Bardzo obawiałem się tego meczu, bo zespół z Płocka zawsze stawia trudne warunki gry i jest nieobliczalny – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener przyjezdnych Michał Zakrzewski. I trudno odmówić mu racji. W pierwszej połowie miejscowe prowadziły już różnicą czterech bramek, a ostatecznie przegrały siedmioma oczkami. Niestety, tym razem nie pomogło osiem bramek zdobytych przez Martynę Borysławską i siedem trafień Edyty Charzyńskiej. W końcówce spotkania wyraźnie dał się odczuć brak Marty Krysiak, która doznała kontuzji barku.
Płocczanki wygrały w Słupsku mecz inaugurujący sezon 2012/2013. Miały więc prawo liczyć na wygraną również w Blaszak-Arenie. Niestety, okazało się, że Słupia lepiej radzi sobie z Jutrzenką w Płocku niż we własnej hali.

Początek meczu nie zapowiadał tak kiepskiej końcówki. Podopieczne trenerów Jarosława Stawickiego i Marka Przybyszewskiego grały uważnie w obronie, a swoje akcje budowały tak, aby rzucać tylko z pewnych pozycji. Nieźle poczynała sobie na środku rozegrania Marta Krysiak, z boków co chwilę „odpalały” Martyna Borysławska i Edyta Charzyńska. Ta druga skutecznie egzekwowała również rzuty karne. W pewnym momencie Jutrzenka prowadziła czterema bramkami i była w posiadaniu piłki. Niestety, nie udało się wykorzystać idealnej sytuacji do powiększenia rezultatu. – Nasza gra w pierwszej połowie wyglądała jeszcze w miarę przyzwoicie – przyznał trener Jutrzenki Jarosław Stawicki.

Niestety, po przerwie było znacznie gorzej. Co najgorsze, katastrofa zaczęła się w sytuacji, która przynajmniej teoretycznie faworyzowała płocką ekipę. Przez ponad minutę dwie słupszczanki siedziały na ławce kar, gdy miejscowe grały w komplecie. Tymczasem zamiast powiększyć przewagę, zawodniczki Jutrzenki zgubiły piłkę w dwóch kolejnych akcjach.

Kiedy ukarane zawodniczki Słupi wróciły do gry w komplecie, z zimną krwią wykorzystały niepewność, jaka wkradła się w szeregi płockiego zespołu. Słupia wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca, powiększając swoją przewagę z minuty na minutę. Każda udana akcja budowała pewność siebie słupszczanek, każda nieudana sprawiała, że zawodniczki z Płocka stawały się coraz bardziej nerwowe. Chciały jak najszybciej doprowadzić do remisu, ale grały zbyt szybko, a przez to niedokładnie.

Do końca meczu nie dotrwała Marta Krysiak, która doznała kontuzji barku, gdy usiłowała przedrzeć się przez strefę obronną gości. Kiedy „Kryśka” wróci do gry, na razie nie wiadomo.

AZS PWSZ Jutrzenka Płock – Słupia Słupsk 25:32 (16:14)
Jutrzenka: Obrębalska, Dobrowolska – Różańska, Waszkiewicz 2, Charzyńska 7, Klucznik, Janiszewska 1, Krysiak 5, Borysławska 8, Neitsch 2, P. Zaremba, Jankowska.
Słupia: Wałcerz – Ilska 2, Rolbiecka 7, Borowska 6, Cieśla 4, Łazarska 9, Olejarczyk 3, Kaczanowska, Smutek 1, Winiarska, Bogacka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza