sobota, 22 września 2012

To nie był spacerek. Orlen Wisła – Pogoń Gaz-System 45:32


Trzecie zwycięstwo różnicą ponad dziesięciu bramek w trzeciej kolejce spotkań PGNiG Superligi odnieśli piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock. Tym razem drużyna prowadzona przez trenera Larsa Walthera rozbiła Pogoń Gaz-System Szczecin. Trzeba jednak przyznać, że pokonanie beniaminka nie przyszło wcale tak łatwe, jak mógłby sugerować końcowy rezultat pojedynku. – Założyliśmy sobie przed meczem, że mamy zabiegać przeciwników, aby nie wytrzymali kondycyjnie tego pojedynku. Miało się to jednak odbyć w trochę innym stylu – mówił po zakończeniu spotkania z Pogonią bramkarz Orlen Wisły Marcin Wichary. – Przyznam jednak, że dawno nie zdarzył mi się mecz, w którym wpadłoby mi do bramki aż tyle niefartownych piłek. Wolałbym zdobyć 35-38 bramek, ale stracić 20



Aktualni wicemistrzowie Polski byli zdecydowanymi faworytami meczu z beniaminkiem PGNiG Superligi. Nikt nie spodziewał się, że Pogoń Gaz-System podyktuje gospodarzom aż tak twarde warunki gry. Tym bardziej, że mecz dla Wisły rozpoczął się idealnie. Dzięki Muhamedowi Toromanoviciowi, Adamowi Wiśniewskiemu i Valentinowi Ghionei płocczanie szybko objęli prowadzenie 3:0.

Goście ze Szczecina nie przejęli się tym zupełnie i grali jak równy z równym. Płocka defensywa była wyjątkowo niemrawa, co bezwzględnie wykorzystywali gracze Pogoni umiejętnie dyrygowani przez Michala Brunę. Chociaż czeski rozgrywający grał z kontuzją, potrafił wiązać defensywę Orlen Wisły, wypracowując pozycje strzeleckie Mateuszowi Zarembie, Bartoszowi Konitzowi i Wojciechowi Zydroniowi.

Niemal przez całą pierwszą połowę gra toczyła się bramka za bramkę. Przewaga płocczan sięgała dwóch-trzech oczek. Dopiero w końcówce płocczanie mocniej ruszyli do ataku, dzięki czemu zdołali odskoczyć na pięć bramek. Pogoń błyskawicznie jednak odpowiedziała zdobyciem trzech goli z rzędu i na przerwę schodziła przegrywając zaledwie dwiema oczkami.

Po zmianie stron początkowo gra wyglądała niemal tak samo jak przez pierwszych 30 minut. A kiedy podwójną karę zaliczył Muhamed Toromanović, szczecinianom udało się nawet wyjść na prowadzenie. Na szczęście Orlen Wisła miała w swoim składzie Michała Kubisztala, który wprawdzie pierwszą połowę obejrzał z ławki rezerwowych, ale po zmianie stron dzielił i rządził w płockiej ofensywie. Sam zdobył dziewięć bramek, do tego dołożył kilka asyst. Po raz kolejny okazało się, że „Kubeł” spisuje się najlepiej, kiedy ma na placu gry odrobinę swobody i możliwość improwizacji. A przede wszystkim nie jest przywiązany do jednej pozycji. Podobnie zresztą grał ze szczecinianami Petar Nenadić. Goście chwilami nie mogli połapać się, czy na środku rozegrania gra Nenadić, a na lewej połówce Kubisztal czy odwrotnie. Taka wymienność pozycji dwóch graczy odpowiedzialnych za prowadzenie gry Orlen Wisły kompletnie rozbiła defensywę gości.

Swoje trzy grosze dołożył również Valentin Ghionea, który po raz kolejny udowodnił, że jest nietuzinkowym zawodnikiem. Największe brawa zebrał, kiedy zdobył bramkę efektownym rzutem z biodra. Ale nie z prawego skrzydła, a ze środka pola.

Po raz pierwszy w wyjściowym składzie pojawił się Ferenc Ilyes. Kapitan reprezentacji Węgier spędził na placu gry niespełna 25 minut, zdobywając w tym czasie trzy gole, ale pokazał, że ma nieprzeciętne możliwości. – Ferenc pokazał dzisiaj w ataku, że potrafi grać w piłkę ręczną. Nie chcę jednak komentować jego poczynań w defensywie, podobnie jak pozostałych naszych graczy – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Lars Walther. – Pogoń pokazała się z dobrej strony, stawiając nam ciężkie warunki. Myślę, że ekipa ze Szczecina może stać się „czarnym koniem” tych rozgrywek.

Nieco inaczej na szanse Pogoni w sezonie 2012/2013 patrzy jej trener. – Kiedy zakładaliśmy ten klub, chcieliśmy budować go powoli, spokojnie przechodząc kolejne szczeble rozgrywek. Gdyby ktoś wówczas mi powiedział, że po pięciu latach będę uczestniczył w konferencji prasowej po meczu z Orlen Wisłą, zapewne bym mu nie uwierzył – mówił Rafał Biały. – Nie chcę jednak składać deklaracji o tym, że będziemy już teraz walczyć o medale. Mam nadzieję, że na to przyjdzie czas. Na razie chcemy utrzymać się, a jak się uda, wejść do pierwszej ósemki mającej zapewnioną grę w fazie play-off.

Orlen Wisła Płock – Pogoń Gaz-System Szczecin 45:32 (20:18)
Sędziowali: Damian Demczuk i Tomasz Rosik.
Orlen Wisła: Sego, Wichary – Eklemović 4, Wiśniewski 2, Kavas, Ghionea 8, Twardo, Toromanović 4, Ilyes 3, Syprzak 1, Paczkowski 2, Nenadić 8, Nikcević 4, Kubisztal 9.
Pogoń Gaz-System: Ligarzewski, Matkowski – Kwiatkowski 2, Bruna, Wardzińśki 2, Marković 4, Konitz 6, Zaremba 8, Zydroń 8, Walczak, Frelek 1, Kokoszka 1, Marcinkian, Kliszczyk.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza