środa, 4 kwietnia 2012

Udany występ juniorek


Koszykarki Mon-Polu zajęły drugie miejsce w ćwierćfinale mistrzostw Polski juniorek i po raz drugi z rzędu wystąpią w turnieju półfinałowym. W Lublinie płocczanki uległy wicemistrzyniom Polski z Inei AZS Poznań, ale zdołały poradzić sobie z miejscową ekipą AZS UMCS. W meczu, który decydował o drugim miejscu w ćwierćfinale i awansie do turnieju półfinałowego, aż trzy zawodniczki z Płocka zanotowały double-double czyli ponad dziesięć punktów i ponad dziesięć zbiórek. Mon-Pol stara się o zorganizowanie półfinału w Płocku. Działacze klubu mają nadzieję, że jeśli się to uda, zawody będzie obserwował komplet publiczności, podobnie jak rok temu.


W juniorskiej rywalizacji na Mazowszu Mon-Pol zajął trzecie miejsce, dające prawo gry w ćwierćfinałach mistrzostw Polski., Było to niezłe osiągnięciem, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie problemy personalne, z którymi borykał się trener Ireneusz Jasiński. Przez większą część sezonu szkoleniowiec płockich koszykarek nie mógł korzystać z trzech podstawowych zawodniczek.

Turniej ćwierćfinałowy odbywał się w Lublinie. Oprócz występujących w roli gospodarzy zawodniczek AZS UMCS Lublin oraz płockiego Mon-Polu grała tam również Inea AZS Poznań. I właśnie aktualne mistrzynie Polski juniorek starszych były zdecydowanymi faworytkami turnieju.

W pojedynku z Wielkopolankami trener Ireneusz Jasiński desygnował początkowo najlepszą piątkę, jaką obecnie dysponuje, ale wobec wysokiego prowadzenia faworytek dość szybko zdecydował się na roszady w składzie. Dzięki temu mógł zorientować się, na co obecnie stać te zawodniczki, które dotychczas dostawały najmniej szans na grę.

O ile trener zespołu z Płocka potraktował konfrontację z Ineą AZS jako swego rodzaju poligon doświadczalny, to sztab szkoleniowy poznanianek podszedł do niego z pełną powagą. Nie może więc dziwić, że faworytki wygrały aż 78:32. Inea AZS Poznań bez najmniejszych problemów poradziła sobie również z lubliniankami, wygrywając z nimi 84:42.

Mecz ekip z Lublina i Płocka był więc kluczowy dla losów drugiego miejsca, które również premiowane było awansem do półfinału MPJ. Płocczanki błyskawicznie wyrobiły sobie wysoką przewagę. Po ośmiu minutach gry prowadziły już 19:0, a pierwszą kwartę wygrały 23:8. Druga kwarta należała jednak do miejscowych, które rzuciły się do odrabiania strat, dzięki czemu na przerwę schodziły przegrywając tylko 23:29.

Na szczęście w trzeciej kwarcie płocczanki odzyskały stracony rytm gry i tę część spotkania wygrały 16:9. Spora w tym zasługa Karoliny Sikorskiej (na zdjęciu), która była niezwykle skuteczna zarówno w ataku jak i na bronionej desce.

Po trzech kwartach Mon-Pol prowadził już 45:43 i tylko jakiś kataklizm mógłby odebrać mu wygraną i drugie miejsce w imprezie. Na szczęście do żadnej katastrofy nie doszło. Chociaż lublinianki starały się odrabiać straty, jednak ich pogoń nie na wiele się zdała. Płocczanki wygrały 66:55, co dało im drugie miejsce w turnieju ćwierćfinałowym i awans do półfinału. Mon-Pol stara się o jego organizację, licząc na frekwencję podobną do tej z ubiegłego roku, kiedy to wszystkie turniejowe mecze obserwowane były przez komplet publiczności.

Warto podkreślić, że w meczu z lubliniankami aż trzy zawodniczki Mon-Polu osiągnęły tzw. double-double. Joanna Domańska miała 23 punkty i 11 zbiórek, Karolina Sikorska 18 punktów i aż 23 zbiórki, a Agata Trzewikowska 10 punktów i 13 zbiórek.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza