sobota, 7 kwietnia 2012

Szczęście było o krok. Polska – Serbia 25:25

Fot. Archiwum SPR Wisła Płock
Bardzo niewiele dzieliło reprezentację Polski w piłce ręcznej od zwycięstwa z Serbią i zapewnienia sobie już w Wielką Sobotę awansu na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. W 58. minucie Polacy prowadzili jeszcze 25:22. Niestety, Serbowie wykorzystali osłabienie biało-czerwonych i pięć sekund przed końcową syreną doprowadzili do remisu 25:25. Cztery bramki dla reprezentacji Polski zdobył Adam Wiśniewski (na zdjęciu). Jeżeli ekipa prowadzona przez trenera Bogdana Wentę marzy o wyjeździe do Londynu, w niedzielę nie może przegrać z Hiszpanią. Reprezentacja gospodarzy po zwycięstwach w meczach z Serbią i Algierią jest już pewna wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie.
Polacy mecz z Serbią rozpoczęli bardzo nerwowo i już po kilku minutach przegrywali 1:4. Trener Bogdan Wenta poprosił więc o przerwę w grze i przemeblował defensywę, nakazując grę płaską strefą 6-0. Zmiana taktyki przyniosła właściwy efekt – już po kilku minutach biało-czerwoni doprowadzili do wyrównania.


Od tego momentu rozpoczęła się niesamowita walka bramka za bramkę. A w roli zespołu goniącego wynik tym razem występowali Serbowie. Niestety, Polacy nie byli w stanie wypracować sobie przewagi, która dałaby im swobodę w grze. Tylko raz zdołali wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale rywale błyskawicznie doprowadzili do remisu. Na przerwę ekipa trenera Bogdana Wenty schodziła mając przewagę jednego gola.


Po zmianie stron wciąż trwała ostra wymiana ciosów. Serbom udało się nawet na chwilę objąć prowadzenie, ale Polacy szybko doprowadzili do remisu. Kiedy do końca gry pozostawało już tylko dziesięć minut, wydawało się, że biało-czerwoni wreszcie zaczęli łapać właściwy rytm gry. Zyskali najpierw dwu-, a pod koniec meczu nawet trzybramkową przewagę.


Wydawało się, że nic złego stać się już nie może. Niestety, w ciągu kilku minut dwukrotnie na ławkę kar powędrował Grzegorz Tkaczyk (a że wcześniej był już raz karany, zobaczył czerwoną kartkę z gradacji). Końcówkę spotkania Polacy grali więc w osłabieniu, a Serbia wykorzystała to bezwzględnie, doprowadzając do remisu 25:25 na pięć sekund przed końcową syreną. Rzut rozpaczy próbował jeszcze oddać Karol Bielecki, ale został zablokowany.

W meczowym protokole zabrakło tym razem miejsca dla Zbigniewa Kwiatkowskiego. Marcin Wichary i Kamil Syprzak zostali wpisani do meczowej szesnastki, ale nie pojawili się na placu gry. Na słowa uznania zasłużył natomiast Adam Wiśniewski, który zdobył cztery gole, grając ze stuprocentową skutecznością. Popisał się poza tym kilkoma niezłymi akcjami w defensywie i miał udział w bramkach zdobywanych przez kolegów z zespołu po kontratakach.


Polska - Serbia 25:25 (15:14)

Polska: Szmal - Jurasik 4, Wiśniewski 4, Tkaczyk 4, M. Jurecki 3, Bielecki 2, B. Jurecki 2, Jachlewski 2, K. Lijewski 2, M. Lijewski 1, Rosiński 1, Jurkiewicz, Kuchczyński.
Serbia : Stanic, Marjanac - Nikcević 6, Ilić 5, Stojković 5, Vujin 3, Prodanović 2, Cutura 2, Sesum 1, Manojlović 1, Toskić.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza