środa, 22 lutego 2012

Radosny handball. Wisła - Miedź 38:32

Siódemka Miedź Legnica w pierwszej połowie postawiła dość trudne warunki piłkarzom ręcznym Orlen Wisły Płock w ostatnim meczu nafciarzy w PGNiG Superlidze przed niedzielną batalią z HC Sankt Petersburg o awans do TOP 16 Ligi Mistrzów. Ale i w składzie Wisły zabrakło na początku meczu zawodników decydujących ostatnio o obliczu zespołu. Goście przez większą część pierwszej połowy prowadzili zatem wyrównaną walkę. Końcówka pierwszej odsłony i druga połowa należały jednak bezsprzecznie do gospodarzy. W meczu padło aż 70 bramek, co z jednej strony cieszyło trenera nafciarzy Larsa Walthera, bo jego podopieczni trafiali, z drugiej, martwiło, bo raczej nie świadczyło to o idealnej obronie. - Taką grę nazywamy w Danii "happy handball" (radosna piłka ręczna) - ocenił po meczu Duńczyk. W Superlidze zadebiutował dwudziestolatek Grzegorz Gomółka (na zdjęciu, nr 18), prawoskrzydłowy, który w przerwie w rozgrywkach dołączył do zespołu na zasadzie wypożyczenia z AZS UŁ PŁ ChKS Łódź.

Bardzo długo płocczanie nie mogli w środowe popołudnie wejść we właściwy rytm. Pod bramką gości szczególnego pecha mieli Piotr Chrapkowski i Bostjan Kavas, skutecznie blokowani przez obrońców z Legnicy. Wreszcie, gdy kibice zaczynali się już niecierpliwić, receptę na obronę Miedzi kilkakrotnie znalazł Kamil Syprzak, trafiając z koła, bądź wymuszając rzuty karne, które sam potem pewnie zamieniał na bramki. Wszystko to jednak było za mało, by płocczanie odskoczyli od gości na wyraźną przewagę bramkową. Wreszcie przy stanie 10:9 dla Wisły w 19. minucie na placu gry najpierw pojawił się Zbigniew Kwaitkowski, potem, gdy trener Lars Walther wziął czas, kibice zobaczyli też Nicolę Eklemovicia, Michała Zołoteńkę i... Pawła Paczkowskiego. Po kolejnych pięciu minutach płocczanie prowadzili już różnicą trzech bramek by dowieźć tę przewagę do przerwy.

W drugiej połowie nie było już żadnych wątpliwości kto rządzi w Orlen Arenie. Skuteczność odzyskali i Kavas i Chrapkowski, do tego kilka bramek dorzucił Kenneth Olsen, który choć stylem nie wzbudza podziwu, to trzeba uchylić czoła nad jego skutecznością. Trzykrotnie nafciarze obejmowali prowadzenie różnicą ośmiu bramek, ale też i po trzykroć nie potrafili jej utrzymać, ani powiększyć. Ostatni raz w 50 min. meczu. 

- Można było zobaczyć dziś, że rytm gry w obronie szwankuje przy wprowadzaniu wielu "nowych' zawodników na boisko - podsumował sytuację po meczu Lars Walther. Trener Orlen Wisły nie ukrywał, że wystawił w meczu z Legnicą zawodników, którzy nie mają wielu szans na grę, a chodziło głównie o Piotra Chrapkowskiego. - Nie bez znaczenia było też by więcej sił zostało na Petersburg - dodał trener z Danii.

W 51 min. na boisku, po raz pierwszy w PGNiG Superlidze pojawił się Grzegorz Gomółka, który dotąd miał szansę gry jedynie w pierwszej lidze w barwach AZS UŁ PŁ ChKS Łódź i drugiej Orlen Wisły. W pierwszym zespole nafciarzy zadebiutował w meczach kontrolnych podczas wyjazdu do Niemiec przed wznowieniem rozgrywek. Debiut w Superlidze powinien miło wspominać. Mimo, że nie wykorzystał pierwszej szansy rzucenia bramki, to przy drugiej zachował się perfekcyjnie. Odebrał długi podanie przez pół boiska od Adama Wiśniewskiego i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi gości. 

- Jestem zadowolony i zaskoczony że, od razu miałem akcję, którą mogłem wykorzystać - powiedział "Sportowcowi Płockiemu" debiutant w drodze do szatni z kubełkiem kleju do rąk. - Debiutu raczej nie będę mocno świętować, ale muszę wielce podziękować Adamowi Wiśniewskiemu za to podanie, oby było więcej takich zagrań - dodał dwudziestolatek.

Tymczasem trener Lars Walther bardzo chwalił po meczu rozgrywającego gości Pawła Gregora. - Zaimponował mi rzutami z drugiej linii, z pewnością jest przed nim przyszłość, zawsze przyjemnie jest patrzeć na wschodzące gwiazdy handballa - powiedział podczas konferencji prasowej po meczu.

- W takim składzie gramy zaledwie od dwóch miesięcy - podkreślał natomiast trener gości Marek Motyczyński, z którym Wisła Płock w 1990 roku zdobyła pierwszy medal mistrzostw Polski (brązowy) w historii klubu. - Zawodnicy, którzy dziś grają we wrześniu byli zaledwie zmiennikami. Jestem zadowolony, że tak dzielnie stawiali czoła Wiśle. Gratuluję gospodarzom zdobycia większej liczby bramek niż w Lidze Mistrzów, ale dziś to nie był ten przeciwnik. Życzę powodzenia w Petersburgu, zwłaszcza, że płocczanie nie są bez szans, bo dziś się na pewno podbudowali - powiedział kurtuazyjnie z dozą sarkazmu.

- Uważam, że mój zespół myśli dziś już tylko o jednym, żeby wygrać w Petersburgu - powiedział na zakończenie konferencji trener Walther.

Drugi trener, Krzysztof Kisiel dodał natomiast w kuluarach: - Jedziemy by wygrać, mówię to cały czas zawodnikom, że jesteśmy w stanie to zrobić. Trzeba tylko wyjść i dać z siebie wszystko, bo nie jesteśmy na straconej pozycji.  

Orlen Wisła Płock - MSPR Siódemka Miedź Legnica 38:32 (17:14)
Sędziowali Igor Dębski i Artur Rodacki.
Orlen Wisła: Wichary, Seier - Syprzak 8, Spanne 3, Olsen 5, Kavas 5, Twardo 1, Chrapkowski 5, Dobelsek 2, Kwiatkowski, Eklemović 2, Paczkowski 4, Zołoteńko 1, Wiśniewski 1, Gomółka 1.
Siódemka Miedź: Janik, Kryński - Jarowicz 2, Czuwara 1, Gregor 8, Wita 3, Achruk 3, Brygier 9, Piwko 1, Skrabania 2, Koprowski, Bak 3.   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza