wtorek, 17 stycznia 2012

Wrócili do gry. Słowacja – Polska 24:41

Dla polskich piłkarzy ręcznych spotkanie ze Słowakami było meczem o wszystko. Porażka mogłaby być równoznaczna z powrotem do kraju już po pierwszej fazie mistrzostw Europy. Na szczęście podopieczni trenera Bogdana Wenty tym razem wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, gromiąc swoich przeciwników różnicą aż 17 bramek. Polacy przeważali w każdym elemencie gry, chociaż w ich składzie zabrakło Krzysztofa Lijewskiego, który odniósł bolesną kontuzję w pojedynku z Serbią. Podobnie jak w meczu inaugurującym występy biało-czerwonych w ME i tym razem w grze zaprezentowali się wszyscy zawodnicy Orlen Wisły Płock. A najskuteczniejszym z nich był tym razem Zbigniew Kwiatkowski (na zdjęciu), który zdobył trzy bramki.


W wyjściowym składzie reprezentacji Polski znalazł się Marcin Wichary, ale między słupkami spędził zaledwie 11 minut. Później zastąpił go Piotr Wyszomirski, który okazał się jednym z bohaterów tego spotkania.

Biało-czerwoni rozpoczęli od kilku udanych akcji w defensywie, dzięki którym mogli wyprowadzić kontrataki trzykrotnie skutecznie wykończone przez Bartosza Jureckiego. Później kołowy Magdeburga dopisał do swego konta również kilka goli zdobytych dzięki świetnym dograniom jego partnerów z drugiej linii na koło.

Doskonale na środku rozegrania spisywał się Grzegorz Tkaczyk. Nie dość, że idealnie dostrzegał lepiej ustawionych kolegów, potrafił też zaskakiwać słowackich bramkarzy rzutami z drugiej linii. Mariusz Jurkiewicz, chociaż tym razem grał na prawym rozegraniu (zastępując tam Krzysztofa Lijewskiego), radził sobie bardzo dobrze.

Polacy, u których trudno byłoby doszukać się słabych punktów, po pierwszej połowie prowadzili różnicą czterech bramek. Jedyne, o co można było mieć pretensje do podopiecznych trenera Bogdana Wenty, to trzykrotne pozwolenie rywalom na doprowadzenie do remisu, co powodowało chwilową nerwowość.

Bohaterem pierwszych minut po zmianie stron był Patryk Kuchczyński, który pięć razy biegał do kontrataku, zdobywając w ten sposób pięć bramek. Niestety, gdy rozochocony powodzeniem kilka razy próbował rzucać z prawego skrzydła, nie trafił ani razu.

Na szczęście koledzy Kuchczyńskiego nie marnowali aż tak wielu okazji bramkowych. Swojego gola zdobył Kamil Syprzak, wykorzystując doskonałe dogranie górą Karola Bieleckiego. A później w kontratakach szalał między innymi Zbigniew Kwiatkowski, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, wykorzystując doskonałe długie podania Grzegorza Tkaczyka. A sam kapitan reprezentacji Polski również do swojego wcześniejszego dorobku dołożył kilka kolejnych trafień, z których kilka było niezwykle efektownych.

W końcówce meczu na placu gry pojawili się Adam Wiśniewski i Robert Orzechowski, również zaliczając zdobycze bramkowe. Tym samym jedynym zawodnikiem grającym w polu, który zakończył to spotkanie z zerowym kontem bramkowym, był Mateusz Zaremba. Być może zresztą i on zdobyłby swojego gola, gdyby nie musiał przedwcześnie opuścić placu gry po zderzeniu się głowami z jednym ze Słowaków.

Polacy zagrali ze Słowacją zupełnie inaczej niż z Serbią. Byli maksymalnie skoncentrowani od pierwszej do ostatniej syreny, niesamowicie waleczni w defensywie (świetnie w obronie grał w drugiej połowie Zbigniew Kwiatkowski) i bardzo skuteczni w ataku. Co godne podkreślenia, podopieczni trenera Bogdana Wenty w tym meczu mieli po prostu pomysł na grę. Oby tak było również w konfrontacji z Danią, a wówczas można będzie pokusić się o korzystny wynik.

Słowacja – Polska 24:41 (13:17)
Słowacja: Stochl, Putera – Valo 3, Kopco 2, Dudas, Stranovsky 2, Rabek 3, Kukucka 5, Tarhai 2, Duris 2, Petro 4, Urban, Antl 1, Mikeci, Hruscak.

Polska: Wichary, Wyszomirski – Tłuczyński 2, Kuchczyński 5, Tkaczyk 8, M. Jurecki 5, Jurkiewicz 4, B. Jurecki 6, Jaszka 2, Bielecki 3, Syprzak 1, Kwiatkowski 3, Zaremba, Wiśniewski 1, Orzechowski 1.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza