sobota, 3 grudnia 2011

Nafciarze pozostają w grze. Orlen Wisła – Cimos 25:25

Gdybym odbił chociaż ze dwie piłki więcej, moglibyśmy wygrać to spotkanie – powiedział po końcowej syrenie Marcin Wichary, zdecydowanie najlepszy zawodnik Orlen Wisły w zremisowanym meczu walki z Cimosem Koper, ostatnim nafciarzy w tym roku w Lidze Mistrzów. Popularny Wichura kilkanaście razy ratował swój zespół z poważnych tarapatów, broniąc nawet w sytuacjach sam na sam. Gdyby jego partnerzy odpowiedzialni za wykańczanie akcji ofensywnych byli chociaż trochę skuteczniejsi, płocczanie mogli wygrać ten mecz różnicą nawet kilku bramek. Niestety, wystarczyło kilka zmarnowanych kontrataków, niecelnych podań i rzutów w bramkarza, aby do ostatniej sekundy drżeć o wyszarpanie chociażby jednego punktu. - Kilka piłek zgubiliśmy, kilka innych odbił Gorazd Skof i zamiast spokojnie podwyższać prowadzenie i kontrolować wynik, w końcówce mieliśmy solidną nerwówkę – przyznał po meczu Michał Kubisztal.


Chociaż pierwszego gola zdobył Bostjan Kawas, z pierwszej fazy meczu bardziej zadowoleni mogli być nieznacznie prowadzący goście. Orlen Wisła dość długo występować musiała w roli zespołu goniącego wynik. W końcu jednak płocczanie przełamali swoich rywali i wyszli na prowadzenie. Najpierw jedno-, później dwu-, a w końcu nawet trzybramkowe. 

Niesamowicie nerwowo było w tym okresie na kole przed słoweńską bramką, gdzie skuteczny w pierwszej fazie meczu Kamil Syprzak sprawiał wiele kłopotów rywalom. Kilka razy przepychanki o mało nie skończyły się rękoczynami. Atmosferę podgrzało kilkukrotnie trafienie w twarz stojącego w bramce gości Gorazda Skofa.

Kiedy zabrzmiała syrena oznaczająca koniec pierwszej części meczu, przewaga Wisły wynosiła dwa trafienia, bo jako ostatni na listę strzelców wpisał się Milorad Kriokapic, skutecznie egzekwując rzut karny.

W drugiej połowie bardzo długo trwała walka bramka za bramkę. Słoweńcy robili wszystko, aby doprowadzić do wyrównania, ale nafciarze wciąż utrzymywali nieznaczne prowadzenie. Dla odmiany podopieczni trenera Larsa Walthera starali się podwyższyć swoją przewagę. Też bez skutku. Trudno się jednak dziwić, skoro główne role w swoich zespołach grali Wichary i Skof.

Po środowym meczu PGNiG Superligi z Jurandem Ciechanów duński szkoleniowiec nafciarzy przyznał, że jego podopieczni są „mentalnie zmęczeni”. Być może to właśnie owa przypadłość sprawiła, że płocczanie popełnili stanowczo zbyt wiele błędów, aby marzyć o wygranej. Warto jednak podkreślić, że w rywalizacji z Cimosem Koper Orlen Wisła straciła 25 bramek – podobnie jak w meczu z Jurandem. A to oznacza, że defensywa płockiego zespołu tym razem spisała się co najmniej przyzwoicie. Warto podkreślić, że po lekkim dołku Zbigniew Kwiatkowski wraca do swej wysokiej formy. W meczu z Cimosem kilka razy bezceremonialnie przestawił swoich rywali. Robił to jednak na tyle „subtelnie”, że tym razem ani razu nie musiał wędrować na ławkę kar. 

O remisie zadecydowały ostatnie minuty. Jeszcze przy prowadzeniu nafciarzy karę dwóch minut dostał Adam Twardo i gościom w takiej sytuacji udało się doprowadzić do remisu. Ostatnia minuta to prawdziwe szachy trenerów i piłkarzy. Najpierw szansę na odzyskanie prowadzenia miał Piotr Chrapkowski wykonując rzut wolny. Wcześniej udało mu się pokonać w takiej sytuacja Skopa, w ostatniej minucie posłał piłkę jednak w spojenie słupka z poprzeczką, mimo, że doświadczony 36-letni Dusan Podpecan bronił drugiej strony bramki. - Szkoda, że nie rzuciłeś - powiedział po meczu w strefie mieszanej do Chrapkowskiego Adam Wiśniewski, dodając - i szkoda, że ja nie dobiłem.

Kiedy do końca zostało niespełna 8 sekund piłkę mieli goście i po faulu taktycznym przed linią 9 metrów to oni dostali podobną szansę, tym razem jednak musieli rzucać bezpośrednio na płocką bramkę obok, albo ponad murem płocczan. Piłkę jednak zdołał odbić Wichary i oba zespoły musiały zadowolić się remisem. Goście jednak byli bardziej zadowoleni odprawiając na środku hali taniec radości. Punkt zdobyty w Płocku praktycznie dał Słoweńcom awans do fazy pucharowej - TOP 16, trudno bowiem liczyć, że posiadający jeszcze matematyczną szansę wyprzedzenia Cimosu szczypiorniści z Sankt Petersburgu pokonają HSV Hamburg i wygrają ze Słoweńcami różnicą co najmniej 8 bramek, kiedy w Słowenii przegrali 23:30

- Remis jest wynikiem sprawiedliwym dla obu zespołów, ale jesteśmy bardziej zadowoleni z tego punktu, bo Wisła bardziej potrzebowała zwycięstwa - powiedział po meczu trener Cimosu Fredi Radojković. - Naszym celem było trzymać się blisko Wisły, a w ostatnich dziesięciu minutach spróbować zwyciężyć, albo co najmniej zremisować.

- Spodziewaliśmy się więcej kibiców na meczu, ale mimo to była wspaniała atmosfera tego widowiska - dodał prawoskrzydłowy gości Matjaz Brumen, który aż siedem razy pokonał Marcina Wicharego. 

- Dziękuję rywalom za grę fair, był to dobry mecz, a wynik jest sprawiedliwy - powiedział po meczu trener płocczan Lars Walther. - W drugiej połowie, kiedy z boiska musiał zejść Bostjan Kawas w obronie zagraliśmy już nie tak bezpiecznie. Ale byliśmy w pewnego rodzaju czarnej dziurze po trzech porażkach z rzędu w Lidze Mistrzów i cieszę się, że zawodnicy dobrze zagrali przez 60 minut. Chcę też powiedzieć dziękuję tym wszystkim kibicom, którzy przyszli i którzy w nas wierzą,

Płocczanie remisując u siebie z Cimosem Koper, choć są na 4. miejscu w tabeli premiowanym awansem, nadal muszą o ten awans mocno walczyć.

Orlen Wisła Płock - Cimos Koper 25:25 (14:12)
Sędziowali: Olivier Buy i Stevann Pichon (Francja)
Orlen Wisła: Wichary – Kwiatkowski 1, Eklemović 1, Spanne 4, Wiśniewski 4, Kubisztal 1, Kavas 4, Twardo, Syprzak 3, Zołoteńko 3, Chrapkowski 2, Paczkowski 2.
Cimos: Skof, Podpecan – Skoko 1, Brumen 7, Krivokapić 7, Skube 4, Rapotec, Bogunović 2, Osmajić, Bundalo, Bombac 1, Konecnik, J.Dobelsek 3.
Widzów 3,5 tys.

Pozostałe wyniki 7. serii, grupa C: HSV Hamburg - HCM Constanta 36:25 (20:11); Metalurg Skopje - HC St. Petersburg 32:19 (16:7).
Tabela
1. Hamburg - 14 pkt.
2. Metalurg - 9 pkt.
3. Cimos - 9 pkt.
4. Wisła - 5 pkt.
6. St. Petersburg - 3 pkt.
7. Constanta - 2 pkt.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza