piątek, 25 listopada 2011

Orliki w Płocku: jeden raz na nie, siedem na tak

Zastępca prezydenta Płocka Roman Siemiątkowski podczas spotkania z mieszkańcami w ratuszowej auli podsumował akcję informacyjną władz miasta na temat budowy Orlików w przyszłym roku. Tylko w jednym z ośmiu przypadków mieszkańcy opowiedzieli się przeciw Orlikowi, ale jedynie dlatego, że chcą aby w miejscu planowanego standardowego kompleksu powstało boisko wielofunkcyjne z bieżnią lekkoatletyczną. Nie dość, pojawiła się potrzeba budowy jeszcze jednego Orlika. W dziewięciu (łącznie z podsumowującym) spotkaniach na temat Orlików uczestniczyło około czterystu zainteresowanych mieszkańców. Największa frekwencja (około 300 osób) dopisała podczas spotkania w Radziwiu. Najmniejsze zainteresowanie akcja ratusza wzbudziła na Podolszycach. 


- Nie przeraża niska liczba osób, jakie przyszły na spotkania, traktujemy, że ci, którzy przybyli przedstawiali zdanie innych - skomentował generalnie niską, poza Radziwiem i osiedlem Winiary ,frekwencję na spotkaniach zastępca prezydenta Roman Siemiątkowski. 

Zaczęło się od Borowiczek, gdzie mieszkańcy przedstawili swoje obawy co do tego, czy budowa kompleksu nie będzie oznaczała końca zapuszczonego obecnie stadionu. Na osiedlu Wyszogrodzka Orlikowi mieszkańcy powiedzieli nie, domagając się budowy boiska wielofunkcyjnego z bieżnią. 

- My tę opinię szanujemy - skomentował sytuację na Wyszogrodzkiej Roman Siemiątkowski. - Po konsultacji z działem inwestycji okazuje się, że takie boisko może kosztować około milion trzysta tysięcy. A na Orlika miasto wyda trzysta tysięcy. Nie wiadomo, kiedy znajdą się środki na boisko przy Szkole Podstawowej nr 12. 

Drugi Orlik na osiedlu Wyszogrodzka, planowany u zbiegu ulic Słonecznej i Górnej jest bardzo pożądany przez mieszkańców, którzy do ratusza przyprowadzili nawet prezesa firmy, zainteresowanej budową kompleksu. Tu jednak okazało się, że budowę tę wykluczają plany inwestycyjne miasta w tym rejonie oraz warunki gruntowe. 

Nie negując idei Orlików na spotkaniu w auli zjawił się mieszkaniec Podolszyc, który w miejscu planowanego Orlika, nieopodal siedziby spółdzielni "Budowlani" widziałby raczej dzielnicowe centrum kultury zamiast kompleksu sportowego.

- Nieszczęściem dla Podolszyc jest to, że wybudowano tu galerie handlowe pierwszej generacji, a nie drugiej, w których takie ośrodki kultury już funkcjonują - stwierdził przybysz z Podolszyc. - A praktycznie rzut beretem od planowanego Orlika znajduje się boisko przy Gimnazjum nr 8.

Tymczasem inny mieszkaniec Podolszyc, tym razem południowych podniósł kwestię ominięcia tego osiedla w planach budowy Orlików.

- Niestety wcześniej nie znaleźliśmy odpowiedniej lokalizacji na południowych Podolszycach - wyjaśnił zastępca prezydenta Roman Siemiątkowski. - Ale po rozważeniu tego głosu mamy już taką wstępną lokalizację na tym osiedlu - zapewnił.

Na Orlika zgodzili się też mieszkańcy osiedli Skarpa oraz Winiary. - Podczas spotkania w szpitalu mieszkańcy Winiar powiedzieli, że nie proszą, a żądają by wybudować tam Orlika - relacjonował dalej Siemiątkowski. - Jestem zadowolony, że mieszkańcy chcą, ale jestem też zdziwiony, że program się kończy, swoje Orliki mają w Górach i Ciechomicach, a w Płocku nie ma ani jednego takiego kompleksu - dodał zastępca prezydenta. 

Tymczasem w Szkole Podstawowej nr 5 na Radziwiu przygotowana na spotkanie sala gimnastyczna wypełniła się po brzegi i wszyscy byli za budową Orlika przy tej placówce oświatowej, która wymaga także remontów i modernizacji. 

- Będziemy wnioskować z całą determinacją o dziewięć Orlików w Płocku - zadeklarował Siemiątkowski na koniec spotkania w auli. - Nie wiem ile zgód możemy dostać, ale nawet jak program się skończy nie będzie w tych miejscach Orlików to miasto będzie budowało tam obiekty własnym sumptem - zapewnił.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza