czwartek, 22 września 2011

Mistrzowie wyjazdów


Cztery mecze rozgrywane na obcych stadionach i cztery zwycięstwa. Taką passą w północnej grupie mazowieckiej czwartej ligi mogą się poszczycić zaledwie dwa zespoły. Pierwszym z nich jest prowadzący w tabeli Bug Wyszków, drugi zaś to Błękitni Gąbin. Ekipa, którą prowadzi trener Marek Ledzion w środowej kolejce spotkań pokonała w Przasnyszu tamtejszy MKS 4:2. Dość pechową porażkę w wyjazdowym spotkaniu z wiceliderem poniosły rezerwy Wisły Płock. Amator Maszewo stracił  w Szydłowie z tamtejszą Koroną cztery bramki, nie zdobywając żadnej.



Gąbinianie nie zagrali w Przasnyszu wielkiego meczu. To miejscowi mieli optyczną przewagę, ale jak mawiał jeden z klasyków w piłce nożnej punkty przyznaje się za to, co wpadnie do siatki, a nie za wrażenia artystyczne. A skuteczność w wykańczaniu akcji zdecydowanie była atutem przyjezdnych.

W pierwszym kwadransie gry gospodarze kilka razy groźnie atakowali, ale Marek Wydra ani razu nie dał się zaskoczyć. Kilka razy dopisało mu zresztą szczęście, kiedy piłka nieznacznie mijała słupki lub poprzeczkę jego bramki. Błękitni po raz pierwszy postraszyli swoich rywali dopiero w 17. minucie, ale Arkadiusz Smagała trafił wprost w bramkarza.

Niemal do końca pierwszej części spotkania gra toczyła się głównie w środku pola. Ale w 43. minucie Bartłomiej Dębicki obsłużył prostopadłym podaniem Krzysztofa Różyckiego. Wprawdzie wydawało się, że piłka padnie łupem bramkarza, ale ten popełnił błąd z zimną krwią wykorzystany przez gąbińskiego zawodnika.

Kilka minut później okazało się, że to jeszcze nie koniec nieszczęść miejscowych w pierwszej odsłonie zawodów. W doliczonym czasie gry Arkadiusz Smagała strzelał z lewej strony. Odbita przez obrońców piłka trafiła pod nogi Krzysztofa Różyckiego, który został podcięty przez jednego z obrońców. Sędzie nie gwizdnął, ponieważ Błękitni utrzymali się przy piłce. Arkadiusz Smagała przymierzył dokładnie i ustalił wynik pierwszej części na 0:2.

Gospodarze kontaktowego gola zdobyli w 53. minucie. Jakub Wróblewski przechwycił piłkę zagraną między dwóch gąbińskich stoperów i pokonał Marka Wydrę. Na odpowiedź Błękitnych trzeba było czekać ledwie pięć minut. Po wyłuskaniu piłki nacierającym graczom z Przasnysza Piotr Skierkowski odegrał na prawo do Krzysztofa Różyckiego, a ten popisał się precyzyjnym uderzeniem z 15 metrów w krótki róg.

Błękitni prowadzili 3:1 i wydawało się, że do końca meczu powinni spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń na placu gry. Tymczasem w 65. minucie w olbrzymim zamieszaniu podbramkowym Marek Wydra tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że ta trafiła w nogę jednego z obrońców i wylądowała w siatce. Tylko jeden gol przewagi i rosnące nerwy.

Dziesięć minut przed końcem plac gry musiał opuścić kontuzjowany Arkadiusz Smagała (to już piąty zawodnik Błękitnych w tym sezonie, który doznał jakiegoś urazu). Na szczęście goście poradzili sobie bez jednego ze swoich czołowych graczy. Udowodnili przy tym, że potrafią grać do samego końca. Arbiter przedłużył mecz o cztery minuty i gdy powoli mijał doliczony czas, do przodu ruszył Bartłomiej Dębicki, który chciał zaskoczyć bramkarza strzałem z narożnika pola karnego. Golkiper miejscowych odbił piłkę przed siebie, a nadbiegający Radosław Wiśniewski nie miał problemów z dobitką.

Efektowna wygrana na boisku rywala 4:2 i taniec radości po końcowym gwizdku. Czas by jednak zacząć zdobywać punkty również na własnym terenie.

Wisła II Płock grała tym razem wyjazdowy mecz z GKP Targówek uważanym za jednego z kandydatów do awansu. Wicelider tabeli nie pokazywał jednak niczego wielkiego. Podopieczni trenera Zbigniewa Mierzyńskiego grali niezwykle rozważnie. A w 60. minucie objęli prowadzenie po strzale Damiana Koryto.

Niestety, miejscowi wyrównali dziesięć minut później, a w 86. minucie zdobyli gola, który dał im trzy punkty. W doliczonym czasie gry szansę na uratowanie remisu miał jeszcze Radosław Kursa, który znalazł się sam przed bramkarzem. Trafił jednak wprost w jego nogi. Warto dodać, że gospodarze mogli wygrać wyżej, ale Marcin Kwiatkowski obronił rzut karny.

Niestety, kolejny kiepski występ zanotowała ekipa Amatora Maszewo. Wprawdzie Korona Szydłowo broni się przed spadkiem z czwartej ligi, jednak nie miała żadnych kłopotów z rozbiciem zespołu prowadzonego przez trenera Andrzeja Kicińskiego. A wynik 4:0 można uznać za najniższy wymiar kary.

Wyniki 8. kolejki:

MKS Przasnysz - Błękitni Gąbin 2:4 (0:2)
Bramki:
Wróblewski (53.) i Wydra (samobójcza 66.) dla Przasnysza oraz Różycki 2 (43. i 58.), Smagała (45+2.) i Wiśniewski (90+4.) dla Błękitnych
GKP Targówek - Wisła II Płock 2:1 (0:0)
Bramka dla Wisły:
Koryto (60.)
Korona Szydłowo - Amator Maszewo 4:0 (1:0)
Bramki:
Bartoszczyk (2.), Podlewski 2 (47. i 69.) i Karpiński (90+4.)
Pozostałe rezultaty:
Marcovia 2000 Marki - Bug Wyszków 0:2 (0:1), Wkra Żuromin - Nadnarwianka Pułtusk 0:1 (0:0),KS Łomianki - Mławianka Mława 0:0, Ostrovia Ostrów Mazowiecka - Kasztelan Sierpc 2:1 (0:0), Pazowała Tęcza 34 Płońsk
Tabela: 1. Bug 18, 2. GKP Targówek 18, 3. Mławianka 16, 7. Wisła II 12, 8. Błękitni 12, 16. Amator 1

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza