środa, 6 kwietnia 2011

Przełamany falstart piłkarzy Wisły

Piłkarze Wisły Płock pokonali u siebie w meczu grupy wschodniej II ligi Ruch Wysokie Mazowieckie 3:0. Tym samym przełamali passę gier bez zwycięstwa. Poskutkowała widać terapia szokowa zastosowana przez trenera Mieczysława Broniszewskiego, choć wciąż sytuacja w klubie nie podoba się kibicom. Mimo zwycięstwa "nafciarzy" otwarcie okazywali swoje niezadowolenie. Tzw. młyn pojawił się na trybunach dopiero, gdy płocczanie zdobyli pierwszą bramkę. A mecz od samego początku mógł się podobać.

Goście nie zamknęli się we własnym polu karnym, stwarzając co rusz zagrożenie pod bramką Wisły, ale dało to wiele szans płocczanom do kontrataków i szybkiego przenoszenia gry pod pole karne przyjezdnych. I taką właśnie akcję zainicjowal w 21. minucie Senegalczyk Matar Gueye, rozgrywający w środę wyśmienite spotkanie. Uruchomił podaniem na skrzydle Mateusza Lewandowskiego od którego piłka za pośrednictwem Kamila Bilińskiego trafił do pozostawionego bez opieki Damiana Jaronia, a ten nie miał problemów z wbiciem piłki do bramki obok rozpaczliwie próbującego bronić Rafała Rakowieckiego.

Na drugą bramkę kibice czekali zaledwie dziewięć minut. Po dośrodkowaniu Jakuba Zabłockiego  z rzutu rożnego piłka krążyła po polu karnym gości niczym bila na stole bilardowym i po uderzeniu Brazylijczyka Rafaela Marucciego i rykoszecie od obrońcy Ruchu po raz drugi trafiła do bramki gości.

Trzeci gol dla płocczan padł po indywidualnej akcji wprowadzonego w drugiej połowie Michała Twardowskiego.

- Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu, mieliśmy sytuację na 1:1, a potem na 2:1, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy - powiedział po meczu trener gości Sławomir Kopczewski.

- Przełamaliśmy ten fatalny falstart - Mieczysław Broniszewski nie krył zadowolenia z wyniku. - Zawodnicy pokazali dziś swój charakter, mniej lub bardziej realizowali założenia taktyczne, ale za ten charakter, ambicję i wolę walki jestem pełen uznania dla nich - dodał.

W przerwie meczu z Ruchem doszło do nietypowej zmiany. Mateusza Bąka w bramce Wisły zastąpił Krzysztof Kamiński. Trener zmianę tlumaczył urazem biodra, jakiego doznał Bąk przy jednej ze swoich licznych interwencji. Pod koniec meczu w pierwszym zespole Wisły zadebiutował jej wychowanek, siedemnastoletni Fabian Hiszpański, syn grającego niegdyś w Wiśle Jarosława Hiszpańskiego.

Wisła Płock – Ruch Wysokie Mazowieckie 3:0 (2:0)
Sędziowali: Zych jako główny oraz Złotnicki i Pastusiak
1:0 Jaroń (21.), 2:0 Mariucci (30.), 3:0 Twardowski (81.)
Wisła: Bąk (46. Kamiński) – Nadolski, Mariucci, Wyczałkowski, Hus – Jaroń, Adamczyk
(65. Nowacki), Gueye, Lewandowski (89. Hiszpański) – Biliński, Zabłocki (60.
Twardowski).
Ruch: Rakowiecki – Bartkiewicz, Gogol, Kołłątaj, Drągowski - Kułkiewicz, Grzybowski,
Oświęcimka (69. Fidziukiewicz), Ambrożewicz (46. Trzaskalski) – Kołodziejczyk (75.
Galiński), Nowicki.
Żółte kartki: Mariucci, Adamczyk (Wisła), Gogol (Ruch). Widzów ok. 700.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza