niedziela, 24 lutego 2013

Zagrały z zębem do samego końca. Mon-Pol – Basket 77:62



To, co działo się na parkiecie hali sportowej Zespołu Szkół numer 1 w Płocku przy ulicy Piaska w pełni zasługiwało na miano meczu na szczycie. Nie tylko dlatego, że spotkały się zespoły, które w grupie D pierwszej ligi (czyli wśród zespołów walczących o utrzymanie się) zajmują drugie i trzecie miejsce. Przede wszystkim dlatego, że spotkanie dostarczyło niesamowitych emocji. Prowadzenie wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk, ale ostatecznie wszystko skończyło się po myśli miejscowych. Dzięki tej wygranej drużyna prowadzona przez trenerów Ireneusza Jasińskiego i Michała Mrówczyńskiego jest coraz bliżej utrzymania się w pierwszej lidze.

Najbardziej znane zawodniczki ekipy z Aleksandrowa Łódzkiego to 44-letnia Litwinka Daiva Jodeikaite oraz cztery lata od niej młodsza Edyta Koryzna. O ile jednak była gwiazda reprezentacji Litwy pojawiła się w Płocku, to Koryzna do Płocka nie dotarła. Jednak nawet bez niej UKS Basket był bardzo wymagającym przeciwnikiem.

Płocczanki rozpoczęły dość niemrawo, co Basket bezwzględnie wykorzystał, wypracowując sobie pięciopunktową przewagę. Na szczęście Iwona Szarzyńska potrzebowała tylko dwóch rzutów (w tym jednego za trzy), aby doprowadzić do remisu. Rywalki ponownie odskoczyły na kilka oczek i Mon-Pol znów musiał gonić wynik. I tym razem się to udało. Mało tego, po pierwszych dziesięciu minutach to płocczanki wypracowały sobie trzypunktową przewagę.

Na początku drugiej dziesięciominutówki miejscowe zdołały odskoczyć nawet na siedem oczek, ale zawodniczki z Aleksandrowa ani myślały odpuszczać. Gra toczyła się dosłownie o każdy milimetr parkietu. Kiedy zakończyła się pierwsza połowa ekipa z Płocka mogła się cieszyć pięciopunktowym prowadzeniem.
Trzecia kwarta okazała się dla miejscowych totalnym koszmarem. Zawodniczki z Aleksandrowa miały w tej części gry zdecydowaną przewagę. Lepiej zbierały na obu tablicach, celniej rzucały, a przede wszystkim nie notowały prostych strat piłki, jakie parokrotnie stały się udziałem Mon-Polu.

Pięć punktów przewagi UKS Basket nie wróżyło dobrze przed końcową fazą pojedynku. Wszak już parę razy zdarzało się w tym sezonie, że właśnie ostatnia kwarta okazywała się w wykonaniu płocczanek zdecydowanie najgorsza.

Prawie każda passa ma jednak to do siebie, że kiedyś się kończy. Tak było i tym razem. Zawodniczki Mon-Polu wyszły na ostatnie dziesięć niesamowicie zmotywowane. I błyskawicznie doprowadziły do remisu, a później objęły prowadzenie. A później powiększały je systematycznie aż do samego końca meczu.

Trenerzy Ireneusz Jasiński i Michał Mrówczyński tym razem postanowili dać szansę gry w pierwszej piątce Paulinie Kutyckiej. Więcej czasu na parkiecie spędziły jednak rezerwowe Joanna Domańska i Karolina Sikorska. Obie wychowanki Mon-Polu miały spory udział w końcowym sukcesie. Oby podobnie było również w kolejnych meczach.

Mon-Pol Płock – UKS Basket Aleksandrów Łódzki 77:62 (20:17, 19:17, 9:19, 29:9)
Mon-Pol: Janas 17, Kutycka 2, Szarzyńska 24, Maj 2, Krzysztofik, Domańska 10, Sikorska 8, Morawiec 12, Trzeciak 2, Wilamowska.
Basket: Kacperska 20, Tomaszewska 9, Canert 10, Schmidt 8, Lelek 5, Jodeikaite 10, Cicha, Tyczkowska, Rojek, Bączek.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza