czwartek, 28 lutego 2013

Nie zachwycili, ale wygrali. Orlen Wisła – Powen 33:29

Trudno jednoznacznie ocenić to, co w wydarzyło się w meczu Orlen Wisły z Powenem Zabrze. Z jednej strony można się cieszyć, że Ślązacy postawili gospodarzom niezwykle ciężkie warunki. Bo dzięki temu ekipa prowadzona przez trenera Larsa Walthera miała solidne przetarcie przed wyjazdową konfrontacją z Vive Targami Kielce. Z drugiej jednak – trudno porównywać to, co obecnie prezentuje płocka ekipa z jej grą w pierwszej części sezonu. Różnica jest aż nadto widoczna. Niestety, różnica in minus.
W środowy wieczór w Orlen Arenie odbył się mecz z Powenem Zabrze. Gospodarze wygrali różnicą czterech bramek. Gdyby to było możliwe, na tym należałoby skończyć relację z tego pojedynku. Niestety, kibice oczekują na nieco więcej. Więc specjalnie dla nich dodatkowych słów kilka. Na początek od trenera. – Wszyscy widzieli, że spotkanie było z naszej strony bardzo nerwowe. Przez ostatnie dwa dni odbyliśmy sporo rozmów. We wtorek mieliśmy bardzo pozytywny trening. Jednak w środę głowy zawodników były za bardzo zmotywowane i dlatego ten mecz był taki a nie inny – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Orlen Wisły Płock Lars Walther. – Z naszej strony nie był to ładny mecz. Cieszę się jednak z dwóch punktów. Musimy ciężko pracować, by wydostać się z „czarnej dziury”, w której się ostatnio znajdujemy. Nikt nam w tym nie pomoże, musimy sobie sami z tym poradzić. 

Orlen Wisła wygrała przede wszystkim dlatego, że miała w składzie fenomenalnego Michała Kubisztala, doskonałego Pawła Paczkowskiego oraz broniącego z wielkim wyczuciem Marina Sego. Miała również dziewięciu innych zawodników, którzy zaistnieli, niestety, dużo mniej wyraziście niż wymieniona wyżej trójka.

W składzie płockiej ekipy nie było za to Ivana Nikcevicia, Petara Nenadicia i Michała Zołoteńki. O ile ten ostatni leczy się już jakiś czas, to absencja obu Serbów jest sprawą dość świeżą. Ivan Nikcević ma problemy z więzadłami, a jego powrotu do gry można spodziewać się nie wcześniej niż za dwa tygodnie. Nie do końca wiadomo, kiedy na boisku pojawi się Petar Nenadić. Pierwsze diagnozy brzmią niezwykle poważnie. Mowa jest bowiem o zakrzepie żylnym w nodze. Niebawem „Petar Pan” ma przejść bardzo szczegółowe badania, po których będzie wiadomo, czy to faktycznie zakrzep, czy jednak coś mniej poważnego.

Na ławce rezerwowych po raz kolejny siadł Piotr Chrapkowski, który na treningach (zdaniem trenera) spisuje się coraz lepiej. Czas najwyższy, aby formę z treningów przełożył na swoją grę. W pojedynku z Powenem po raz pierwszy w karierze na ławce pojawił się również Antoni Żochowski. Młody zawodnik grający na lewym skrzydle na razie całe zawody obejrzał z ławki, ale w każdej chwili musi być gotów do gry.

Wisła Płock – Powen Zabrze 33:29 (17:15)
Wisła: Wichary, Sego – Eklemović 3, Spanne, Wiśniewski 4, Kubisztal 12, Syprzak, Paczkowski 6, Ilyes, Twardo, Ghionea 5, Kavas, Toromanović 3.
Powen: Banisz, Kicki – Niedośpiał 4, Jurasik 7, Stodtko 4, Kuchczyński 4, Kandora, Nat 3, Adamczak, Mogielnicki 3, Mokrzki 2, Garbacz, Buszkow 2.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza