wtorek, 31 lipca 2012

Spotkanie zarządu i trenera z kibicami. Krowy w poprzek boiska

Dziś późnym popołudniem kibice piłkarzy nożnych Wisły Płock w liczbie około 50 przybyli na spotkanie z zarządem klubu i pierwszym trenerem zespołu. Nie było fajerwerków słownych, nie padły deklaracje awansu, dominowała mniej lub bardziej rzeczowa dyskusja na tematy związane z rozpoczynającym się w środę nowym sezonem. Nie zabrakło też elementów humorystycznych, choć zarząd i trener przez większą część rozmowy z kibicami mieli bardzo poważne miny.


Wiceprezes Grzegorz Kępiński zapewniał, że w przypadku trenera nie mogło być lepiej. Marcin Kaczmarek jest, jego zdaniem, najlepszym wyborem, jakiego mógł dokonać zarząd klubu. I to właśnie trenera najbardziej odpytywali kibice.

- Czasem warto sięgnąć dna, by się móc potem podnieść, choć sięgnięcie dna to za dużo powiedziane w przypadku Wisły, ale mamy do czynienia z krajobrazem po porażce - podsumował obecną sytuację szkoleniowiec. - Przecież w Lechii było już tak źle, że dopiero kibice reaktywowali klub, a teraz jest tam ekstraklasa i stadion, na którym rozgrywane było Euro, w Grudziądzu, na początku krowy chodziły w poprzek boiska, teraz zespół ten jest w pierwszej lidze, prawda, że kosztem Wisły - nawiązał też do osiągnięć klubów w których pracował przed przyjściem do Płocka.  - Oczywiście wolałbym grać w pierwszej lidze, w której łatwiej się utrzymać, niż się do niej dostać. Nie deklaruję jednak awansu - trener twardo nie pozwala na nadmuchiwanie balona oczekiwań. 

- Ale spadek pan zablokuje! - natychmiast pół żartem pół serio dało się usłyszeć z sali, co wywołało uśmiechy także na twarzach prowadzących spotkanie. 

Kibice nie ominęli tematu finansów klubu, protestując przeciwko mówieniu, że klub jest biedny.

- Nie da się uciec od tego tematu - powiedział wywołany do tablicy prezes Jacek Kruszewski. - Nie chcę się skarżyć, ale fakty są takie, że ten klub miał 20, 18, czy 15 milionów na swoją działalność, my w tej chwili mamy półtora miliona. Wiemy jednak na co się piszemy i mimo, że mamy bardzo ograniczone możliwości finansowe to będziemy grali w każdym meczu o najlepszy wynik - zadeklarował.

Kibice pytali czemu nie ma na spotkaniu prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego

- Kilka dni temu podpisaliśmy z prezydentem umowę na przekazanie 1,5 mln na klub, proszę się nie martwić prezydent jest w dalszym ciągu z nami - odpowiedział Kruszewski. - Jesteśmy w stałym kontakcie, ostatnio pytał o zdrowie Pawła Magdonia i czy będzie strzelał w drugiej lidze tyle samo bramek dla Wisły co w ekstraklasie. 

Pytany o to, czy jest już skrystalizowana pierwsza jedenastka, trener Kaczmarek odpowiedział, że wolałby przekazać te nazwiska najpierw na odprawie z piłkarzami.

- Normalnie jak Smuda... - dało się słyszeć z sali.

- Trochę się zmartwiłem tym porównaniem - odpowiedział żartobliwie szkoleniowiec. Pytany o taktykę, zadeklarował, że zespół będzie grać ofensywnie, trzema napastnikami. Przyznał, że jest problem z obsadzeniem pozycji rezerwowego bramkarza, którego klub wciąż szuka. Pytany o atmosferę w szatni Kaczmarek stwierdził: - Po miesiącu nie mogę mieć odrobiny zastrzeżeń co do zaangażowania ludzi, z którymi pracuję. Nawet ci, którzy przyczynili się do jego spadku bardzo chcą rewanżu. Zdaje sobie sprawę, że to może być tylko takie gadanie przed sezonem, ale mam nadzieję, że przełoży się to na boisko. 

Co do dalszych wzmocnień zespołu, prezes Kruszewski nie ukrywał, że trwają poszukiwania bramkarza, bocznego obrońcy i napastnika. - Ale nic na siłę, ta piętnastka, czy szesnastka piłkarzy, którzy już są gwarantuje nam odpowiedni poziom gry - stwierdził jednak twardo, ujawniając fakt rozmów z Bartoszem Grzelakiem, którego przyjście do Wisły pozostaje sprawą otwartą.


- Nie robimy nadziei i nie składamy obietnic - kilkakrotnie powtarzali i prezes i trener. - W każdym meczu będziemy jednak walczyć o zwycięstwo. Może cele bardziej sprecyzujemy w zimie - zadeklarował Jacek Kruszewski.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza