środa, 14 marca 2012

Piękny sen, ale tylko przez kwadrans. Orlen Wisła – THW Kiel 24:36

W pierwszym meczu 1/8 fazy pucharowej Ligi Mistrzów, jedna z najlepszych drużyn świata pokazała piłkarzom ręcznym Orlen Wisły miejsce w szeregu. Kibice mieli nadzieję na powtórzenie historycznego wyczynu z 2005 roku (Wisła pokonała wtedy THW 32:31). I początkowo mieli wielkie powody do radości, bo ekipa prowadzona przez trenera Larsa Walthera prowadziła już nawet trzema bramkami. Niestety, piękny sen trwał niespełna kwadrans, a później nafciarze zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Porażka dwunastoma bramkami, zdaniem niektórych nieco za wysoka, doskonale oddaje różnicę klas między zespołem z Płocka a szesnastokrotnym mistrzem Niemiec.


Płocczanie, co w tym sezonie stało się już swego rodzaju tradycją, przystąpili do meczu poważnie osłabieni. Zabrakło wciąż leczącego kontuzję Arkadiusza Miszki. Na placu gry nie pojawili się także leczący bark Piotr Chrapkowski i Paweł Paczkowski, który narzeka na problemy z palcami lewej (rzucającej) ręki. W ostatniej chwili okazało się, że niemożliwy jest również występ Mortena Seiera, który zachorował na grypę.
A jednak zaczęło się tak pięknie, że niemal nieprawdopodobnie. Płocczanie dość szybko zdołali uzyskać dwubramkowe prowadzenie, powiększone do trzech oczek po tym, jak Bartosz Dudek obronił rzut karny egzekwowany przez Momira Ilicia.

Niestety, nie wszyscy kibice oglądali cuda, jakie przez pierwsze 12 minut działy się na placu gry. Część najwierniejszych fanów opuściła bowiem trybunę G, wywieszając jednocześnie transparent z napisem „DOŚĆ KŁAMSTW, OBŁUDY, UPOKORZEŃ – DOŚĆ PLAM NA MISTRZOWSKIM HONORZE”. Jak nieoficjalnie dowiedział się "Sportowiec Płocki", zaniepokojeni sprzecznymi informacjami docierającymi do nich z SPR Wisła Płock, chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko polityce informacyjnej klubu.


- Chciałbym podziękować wszystkim kibicom za doping, szczególnie tym, którzy kibicowali od początku spotkania - podczas konferencji prasowej po mecz prezes SPR Andrzej Miszczyński niebezpośrednio, ale odniósł się do akcji fanów z początku spotkania. Po konferencji wśród dziennikarzy została rozdana oficjalna informacja prasowa klubu o podpisaniu na kolejne dwa lata kontraktów z trenerem Larsem Waltherem i rozgrywającym Bostjanem Kavasem


Tymczasem kiedy już hala zapełniła się ponownie, kilończycy akurat doprowadzili do remisu, a chwilę później wyszli na prowadzenie. Wprawdzie ekipa prowadzona przez trenera Larsa Walthera zdołała jeszcze w pierwszej połowie (trzykrotnie) doprowadzić do remisu, ale jednak gracze THW Kiel schodzili na przerwę z dwubramkową przewagą. – Mam do swoich zawodników sporo uwag za ich grę w pierwszych 30 minutach meczu – przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Alfred Gislasson.

Po zmianie stron doszło jednak do prawdziwej egzekucji. Wystarczyło niespełna dziesięć minut, aby przewaga THW wzrosła do ośmiu oczek. Od 40. minuty ekipa z Kilonii mogła z pełnym spokojem kontrolować przebieg gry, a przy sprzyjających okazjach podwyższać swe prowadzenie, które tuż przed końcową syreną sięgnęło 12 goli. A gdyby nie doskonała postawa Marcina Wicharego w bramce, różnica bramek mogłaby być jeszcze wyższa. – Ekipa THW raziła nas potężnymi rzutami z drugiej linii, pokazując tym samym kierunek, w jakim podąża współczesna piłka ręczna – mówił po meczu prezes Andrzej Miszczyński. – A nam zdecydowanie brakowało armat.

Niestety, trudno się spodziewać pojawienia jakiejkolwiek armaty przed rewanżem w Kilonii, dlatego trudno liczyć na cud w meczu rewanżowym. Chociaż płoccy zawodnicy zapowiadają, że zrobią wszystko, aby nie przegrać równie wysoko jak w Orlen Arenie.

- Jestem bardzo usatysfakcjonowany zwycięstwem tutaj, zwłaszcza, że na początku pierwszej połowy mieliśmy problemy - powiedział po meczu trener zwycięskiej ekipy THV Kiel Afred Gislason. 

- Wiem co było źle, w pierwszych minutach nie osiągnęliśmy swojego poziomu z ostatnich kilku tygodni zarówno w grze w defensywie, jak i w ofensywie - wyjaśnił Filip Jicha, niekwestionowany lider zespołu z Kilonii. - Cieszę się, że wróciliśmy do gry, teraz musimy skoncentrować się na niedzielnym rewanżu - dodał internacjonał z Czech.

- Nie mamy tego rodzaju graczy, którzy zdobywaliby bramki z dystansu - nie krył po meczu trener płocczan Lars Walther. - W drugiej połowie zaczęliśmy gubić proste piłki. Nie jestem zadowolony z porażki różnicą 12 bramek, myślę, że 7-8 bardziej odpowiadałoby rzeczywistości.

- Nie możemy być zadowoleni z porażki 12 bramkami, mamy nadzieję w niedzielę zagrać lepiej - dodał Bostjan Kawas, który również pojawił się na konferencji prasowej. 

Co dotąd nie było w zwyczaju, na spotkaniu z prasą po meczu, przy stole prezydialnym, pojawili się prezydent Płocka Andrzej Nowakowski i prezes SPR Wisła Płocka Andrzej Miszczyński. Pierwotnie mieli zabrać głos po opuszczeniu konferencji przez trenerów i zawodników, jakby mieli coś ważnego do zakomunikowania, skończyło się na pomeczowej ocenie i krótkim podsumowaniu przez prezydenta dokonań zespołu.

- Dziękuję nafciarzom za walkę - powiedział Andrzej Nowakowski. - Ostatnie miesiące były jak sen, mogliśmy świętować mistrzostwo Polski i awans do TOP 16 Ligi Mistrzów. Ten piękny sen trwał także przez pierwsze piętnaście minut meczu i wydawało się, że jeszcze będzie trwał, ale został przerwany. Jestem przekonany, że dalsza solidna praca będzie owocować - zakończył prezydent.    



Orlen Wisła Płock – THW Kiel 24:36 (12:14)

Sędziowali Bogdan Nicolae Stark i Romeo Mihai Stefan z Rumunii.
Orlen Wisła: Wichary, Dudek – Eklemović 2, Spanne 6, Wiśniewski 5, Kubisztal, Kavas 4, Toromanović 4, Dobelsek 3, Syprzak, Twardo, Zołoteńko, Kwiatkowski.
THW: Omeyer, Palicka – Anderson 5, Lundstrom, Sprenger 5, Ahlm 7, Narcisse 1, Jicha 6, Ilić 3, Palmarson 3, Zeitz 2, Klein 4.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza