niedziela, 15 stycznia 2012

Wynik lepszy niż gra. Polska – Serbia 18:22


Nie udał się reprezentacji Polski mecz inaugurujący tegoroczne mistrzostwa Europy. Polacy przegrali z gospodarzami turnieju 18:22, chociaż chwilami przewaga Serbów (na zdjęciu) sięgała nawet ośmiu bramek. W meczu wystąpili wszyscy czterej gracze Orlen Wisły powołani na ME przez trenera Bogdana Wentę. Z płockiej czwórki na najwyższe noty zasłużył debiutujący w imprezie tak wysokiej rangi Kamil Syprzak, który jednak na placu gry pojawił się krótko. Komentatorzy podkreślają także, że jedynym zawodnikiem, do którego nie można mieć pretensji był Marcin Wichary. Kolejnym rywalem Polaków w fazie grupowej ME będzie Słowacja, a mecz zostanie rozegrany we wtorek.


W wyjściowym składzie polskiej reprezentacji pojawili się Marcin Wichary oraz (jako wchodzący do obrony) Zbigniew Kwiatkowski. Płocki obrotowy dwoił się i troił w defensywie, ale niewiele mógł poradzić w walce z niesamowicie mocnymi graczami z Serbii. „Wichura” pierwszą udaną interwencję zaliczył w szóstej minucie, kiedy obronił rzut z koła doskonale Rastko Stojkovicia doskonale znanego z występów w Vive Targach Kielce.

Niestety, mecz od początku układał się pod dyktando gospodarzy, którzy stosunkowo szybko wypracowali sobie kilkubramkową przewagę. Polacy tymczasem mieli olbrzymie problemy nie tylko ze zdobywaniem bramek, ale nawet z wypracowywaniem sobie czystych sytuacji rzutowych.

Trener Bogdan Wenta, widząc, że Bartosz Jurecki jest niemal bezradny w walce na kole, zdecydował się desygnować na plac gry Kamila Syprzaka. „Sypa” zaczął dość pechowo, bo od rzutu w słupek. Później jednak dzięki agresywnej grze wymusił na defensorach Serbii dwa faule, które skutkowały dwuminutowymi wykluczeniami. Sam zaś w 26. minucie wpisał się na listę strzelców, zdobywając swego pierwszego gola w ME. Niestety, nie na wiele się to zdało, bo Polacy do przerwy przegrywali 7:11.

Niestety, po zmianie stron było jeszcze gorzej. Gospodarze szybko zdobyli trzy gole i powiększyli swoją przewagę do siedmiu oczek. Dopiero w 36. minucie pierwszego w tej części gry dla reprezentacji Polski zdobył Grzegorz Tkaczyk. Chwilę wcześniej na placu gry pojawił się ostatni z nafciarzy, Adam Wiśniewski. „Gadżet” długo był jednak zupełnie niewidoczny, a kiedy w końcu dał się zauważyć na placu gry, stało się to, kiedy nie złapał piłki zagranej przez Karola Bieleckiego. W końcu, w 54. minucie Adam Wiśniewski zdołał wpisać się na listę strzelców. Wówczas jednak losy meczu były już praktycznie rozstrzygnięte. Chociaż Polacy zdobyli ostatnie trzy bramki w tym spotkaniu, wystarczyło to jedynie do skorygowania  wyniku. 

Teoretycznie przegrana czterema golami z gospodarzem turnieju wielkiej ujmy nie przynosi, ale nie da się nie zauważyć, że Serbowie powinni wygrać zdecydowanie wyżej, gdyby do końcowej syreny grali w podstawowym zestawieniu. Ich trener w ostatnich minutach dał jednak pograć dublerom, a ci zmarnowali kilka sytuacji.

We wtorek Polska w drugim swoim meczu zmierzy się ze Słowacją.

Polska – Serbia 18:22 (7:11)
Polska:
Wichary, Wyszomirski – Tłuczyński 2, Kuchczyński 1, Jaszka 1, M. Jurecki 3, Lijewski 2, B. Jurecki, Kwiatkowski, Syprzak 1, Jurkiewicz 1, Zaremba 1, Wiśniewski 1, Bielecki 4, Orzechowski 1
Serbia: Stanić, Marjanac – Nikcević 6, Prodanović 3, Stojković, Manojlović, Vucković 1, Vujin 6, Ilić 4, Beljanski, Cutura 1, Sesum 1, Toskić, Stanković, Kostadinović

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza