środa, 25 stycznia 2012

Mistrzowie horrorów. Polska – Niemcy 33:32


Podopieczni trenera Bogdana Wenty po niesamowitym boju pokonali Niemców różnicą jednej bramki. Biało-czerwoni zaskakująco dobrze zagrali w pierwszej połowie, a po przerwie zdołali uzyskać nawet czterobramkową przewagę. Później jednak na prowadzenie różnicą dwóch oczek wyszli ich rywale. Na szczęście ostatnie słowo należało do Polaków, którzy w decydującym momencie zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Cała polska ekipa zagrała z tak wielkim zaangażowaniem, że tym razem wyróżnienie jednego tylko zawodnika byłoby krzywdzące dla pozostałych.


Po raz pierwszy podczas tych mistrzostw Europy w wyjściowym składzie reprezentacji Polski zabrakło Marcina Wicharego. Tym razem trener Bogdan Wenta zdecydował się desygnować do bramki Piotra Wyszomirskiego, a ten za okazane mu zaufanie odwdzięczył się najlepiej jak umiał, czyli świetną postawą między słupkami.

Również po raz pierwszy na serbskiej imprezie w pierwszej siódemce biało-czerwonych znalazł się Adam Wiśniewski. I tej decyzji polski sztab szkoleniowy na pewno również nie musiał żałować. Popularny Gadżet od pierwszych minut spotkania zagrał w defensywie jako najdalej wysunięty zawodnik. Dzięki temu mocno uprzykrzał życie Holgerowi Glandorfowi. Potrafił też doskonale wykańczać akcje, kiedy piłka wędrowała na lewe skrzydło.

Na kole doskonale spisywał się Bartosz Jurecki, doskonale obsługiwany przez swojego brata Michała. Kiedy jednak dość mocno potraktowany przez Niemców Shrek musiał na jakiś czas opuścić plac gry, fantastycznie zastąpił go Kamil Syprzak. W nieprawdopodobnych sytuacjach zdobył trzy bramki, do tego wywalczył jeden rzut karny i po faulu na "Sypie" sędziowie odesłali jednego z rywali na dwie minuty kary.

Kiedy dwoma świetnymi akcjami popisał się Bartłomiej Jaszka Polacy prowadzili już czterema golami i wydawało się, że nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do ekipy niemieckiej, która zdołała odrobić część swoich strat i na przerwę schodziła już tylko z jednym golem straty.

Po zmianie stron wciąż trwała ostra wymiana ciosów. Polacy nie byli w stanie wypracować sobie w miarę bezpiecznej przewagi, ale Niemcy nie mogli doprowadzić chociażby do remisu. W końcu jednak podopiecznym trenera Bogdana Wenty dopisało trochę szczęścia (wydatnie pomógł mu również Piotr Wyszomirski) i przewaga znowu zaczęła rosnąć. Kwadrans przed końcową syreną Polacy znowu prowadzili różnicą czterech oczek. Niestety, Niemcy nie zamierzali rezygnować z walki o awans do półfinału ME.

Trwała niesamowita walka o każdy milimetr placu gry. Niemcy nie tylko doprowadzili do remisu, ale nawet objęli dwubramkowe prowadzenie. Na szczęście do remisu dość szybko doprowadzili bracia Jureccy. Najpierw na listę strzelców wpisał się Michał, a 38 sekund później Bartosz. Kolejnego gola zapisał na swoim koncie Adam Wiśniewski, dzięki czemu podopieczni trenera Bogdana Wenty ponownie objęli prowadzenie. Niestety, cieszyli się z niego niezbyt długo, bo do remisu doprowadził Lars Kaufmann. Ostatnie słowo należało jednak do Polaków, a konkretnie do Michała Jureckiego, który ustalił wynik meczu.

Polacy wygrali niesamowicie ważne spotkanie, które może otworzyć im nawet drogę do półfinału ME. Aby jednak tak się stało, Dania musi przegrać ze Szwecją, a Macedonia z Serbią.


Polska – Niemcy 33:32 (18:17)
Polska: Wyszomirski, Wichary – Jaszka 3, Lijewski 4, Kuchczyński 5, B. Jurecki 5, M. Jurecki 2, Wiśniewski 4, Zaremba, Syprzak 3, Tłuczyński 2, Bielecki 4, Tkaczyk 1.

Niemcy: Heinevetter Lichtlein – Roggisch 1, Klein 7, Theuerkauf 5, Glandorf 2, Groetzki 1, Kaufmann 3, Haas 1, Gensheimer 2, Sprenger 7, Christophersen 1, Pfahl, Hens 2, Strobel.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza