niedziela, 16 października 2011

Pewne zwycięstwo z Petersburgiem

Bodaj pierwszy raz w historii płocczanie przystępowali do meczu Ligi Mistrzów w roli faworyta. I rewelacyjnie się z niej wywiązali. Już w pierwszej połowie doprowadzili do wysokiego prowadzenia, które w drugiej połowie wynosiło nawet dziewięć bramek. Gości z Sankt Petersburga stać było jedynie na zmniejszenie wysokości porażki w Płocku. - Faza grupowa Ligi Mistrzów trwa do lutego i liczba zdobytych bramek może się bardzo liczyć - mówił po meczu trener HC St. Petersburg Dimitri Torgowanow.


To było zdecydowanie najlepsze spotkanie podopiecznych trenera Larsa Walthera w tegorocznej edycji Velux Ligi Mistrzów. Dzięki wygranej z wicemistrzami Rosji nafciarze mają już cztery punkty i awansowali na drugie miejsce w tabeli grupy C. Płocczan wyprzedza tylko faworyzowana ekipa HSV Hamburg. Niemcy jako jedyny zespół w grupie C mogą pochwalić się po trzech pierwszych kolejkach kompletem zwycięstw.

Trener Lars Walther w pojedynku z Sankt Petersburg HC miał bardzo ograniczone pole manewru. Wciąż z kontuzjami zmagają się Luka Dobelsek, Vukasin Rajković, Adam Twardo i Kamil Syprzak. Wprawdzie w protokole meczowym pojawił się Michał Zołoteńko, ale stan jego zdrowia pozostawia jeszcze nieco do życzenia. – Michał wciąż narzeka na ból, dlatego nie ryzykowałem jego występu w tym spotkaniu – przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Lars Walther. – Teoretycznie mógłbym skorzystać ze Zbyszka Kwiatkowskiego, ale wiedziałem, że miałby on spore problemy z takimi zawodnikami jak Rusłan Gabojew czy Iwan Pronin, o słabszych warunkach fizycznych, ale bardzo szybkich. .


Duński szkoleniowiec nafciarzy, przyparty do muru problemami kadrowymi, zdecydował się na eksperymentalne zestawienie defensywy. – Cały tydzień spędziliśmy nad ćwiczeniem gry w obronie, szukając różnych jej wariantów – powiedział Lars Walther. – Zdecydowaliśmy się na kilka zmian w tej formacji i okazało się, że przyniosły one doskonały skutek.

Doskonałym posunięciem okazało się desygnowanie do defensywy Piotra Chrapkowskiego. Zawodnik, który dotychczas bardzo rzadko wykorzystywany był w grze obronnej, ze swojej nowej roli wywiązał się rewelacyjnie. Pięciokrotnie wymusił na przeciwnikach faule w ataku, do tego kilka razy zablokował rzuty Rosjan. A kiedy Orlen Wisła ruszała do kontry, zawsze był jednym z pierwszych graczy biegnących do przodu. Obok wielkiej pracy wykonanej w defensywie „Chrapek” zrobił swoje również w ataku, będąc najskuteczniejszym zawodnikiem płockiego zespołu. – Bardzo się cieszę, że w meczu z Sankt Petersburgiem wrócił taki Piotrek Chrapkowski, do jakiego przyzwyczailiśmy się w poprzednim sezonie – nie ukrywał swojej radości trener Lars Walther. Chrapkowskiego spotkało również wyróżnienie w postaci zaproszenia na konferencję prasową, gdzie reprezentował piłkarzy.

Po raz kolejny doskonale w płockiej bramce spisywał się Marcin Wichary. Oczywiście, jest w tym zasługa również twardej gry płocczan w defensywie, ale „Wichura” parę razy doskonale obronił również w sytuacjach sam na sam.

Spotkanie z Rosjanami nie zaczęło się dla gospodarzy zbyt dobrze. Przez pierwszy kwadrans to przyjezdni nadawali ton grze, a Orlen Wisła występowała głównie w roli zespołu goniącego wynik. Na szczęście w końcu udało się przełamać tę tendencję i wyjść na prowadzenie. A co najważniejsze – gospodarze doskonale wykorzystywali grę w przewadze, sami nie tracąc wiele, kiedy byli osłabieni. To między innymi dzięki temu schodzili na przerwę, prowadząc różnicą sześciu bramek.

- Udało nam się dobrze zagrać przez dziesięć minut na początku spotkania - relacjonował ten okres trener gości. - Potem dostaliśmy karę dwóch minut, a dalej popełniliśmy dość częsty błąd, za szybko chcieliśmy odrobić straty i popełnialiśmy błędy. Przegraliśmy ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy i to był zadecydowało o całym meczu.

Niedługo po wznowieniu gry różnica sięgnęła już dziewięciu oczek. Wtedy właśnie trener Dmitrij Torgowanow poprosił o przerwę w grze i zdecydował się na zmiany w systemie gry obronnej. Strefową defensywę 6-0 Rosjanie zamienili na 5-1, gdzie najbardziej wysunięty zawodnik starał się eliminować z rozgrywania piłki Nikolę Eklemovicia. Początkowo przyniosło to skutek, bo dobrze naoliwiona naftowa maszyna do zdobywania bramek nagle się zacięła. Na szczęście Polacy z biegiem czasu zaczęli radzić sobie również z takim ustawieniem.

Końcówka meczu była dość nerwowa, bo grający praktycznie jednym składem nafciarze zaczęli tracić wypracowaną wcześniej przewagę. Na szczęście niesamowita determinacja płocczan okazała się silniejsza od ich zmęczenia. – Mam do dyspozycji niewielu zawodników, więc cieszę się, że każdy z nich daje z siebie wszystko chociaż jest niesamowicie eksploatowany – mówił Lars Walther. – Jestem niesamowicie wdzięczny naszym kibicom, że w najtrudniejszych momentach potrafili nas wesprzeć swoim  dopingiem.

Wiele ciepłych słów na temat płockich fanów padło również z ust trenera gości Dmitrija Torgowanowa, który przez wiele lat grał przy wielotysięcznej widowni w Bundeslidze, a także Iwana Pronina, dla którego przyjazd do Płocka był sentymentalną podróżą w miejsce, które zawsze wspomina z sentymentem. Od podziękowania kibicom zaczął też swoją wypowiedź podczas konferencji prasowej Piotr Chrapkowski, zapraszając na kolejne mecze nie tylko w Lidze Mistrzów, ale też i w PGNiG Superlidze. - Postaramy się o wysoki poziom tych widowsik, tak, że ten czas na hali nie będzie czasem straconym - zadeklarował. - Marcin potwierdził dziś, że potrafi w bramce wyczyniać cuda - skomentował grę swojego kolegi między słupkami bramki.

Kolejny mecz w Lidze Mistrzów Orlen Wisła rozegra już w czwartek Tym razem płocczanie wyjeżdżają do Skopje, aby zmierzyć się z tamtejszym Metalurgiem. Jeżeli ekipa trenera Larsa Walthera wróci do Płocka co najmniej z jednym punktem, jej szanse na awans do TOP 16 poważnie wzrosną.

Orlen Wisła Płock - St. Petersburg HC 30:26 (17:11)
Orlen Wisła:
Wichary - Chrapkowski 6, Wiśniewski 5, Kubisztal 4, Toromanović 4, Spanne 4, Miszka 3, Eklemović 2, Kavas 2, Backstrom, Kwiatkowski, Paczkowski.
Sankt Petersburg HC: Komok, Bogdano - Nasyrow 5, Pronin 5, Sanaszkin 3, Szindin 3, Ljaszenko 2, Poljakow 2, Wiszniewskij 2, Czezłow 1, Gabojew 1, Muchin 1, Pyszkin 1, Orłow, Samarskij.


Wyniki pozostałych spotkań 3. kolejki w grupie C Ligi Mistrzów: HCM Constanta - Cimos Koper 25:27 (14:14); HSV Hamburg - HC Metalurg Skopje 32:25 (18:12). Tabela: 1. Hamburg 6 pkt, 2. Orlen Wisła 4 pkt, 3. Cimos 4 pkt.; 4. Metalurg 3 pkt.; 5. St. Petersburg 1 pkt; 6. Constanta 0 pkt.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza