poniedziałek, 31 października 2011

Brydżowe wzloty i upadki

Przy krajowych stolikach niewątpliwe sukcesy odnieśli płocki brydżysta - skarbowiec Ireneusz Głowacki (na zdjęciu z prawej) oraz na szczeblu wojewódzkim prezes Okręgowego Związku Brydża Sportowego w Płocku Kazimierz Falkowski i bielszczanin Aleksander Marciniak. Tymczasem druzgocącą klęską zakończył się udział w pierwszym zjeździe polskiej ekstraklasy brydżowej tegorocznego beniaminka Szabli Płock.
Ireneusz Głowacki, na codzień pracownik płockiego oddziału Izby Skarbowej, zdobył dwa medale stojących na wysokim poziomie rozegranych w Warszawie III Mistrzostw Polski Skarbowców. Płocczanin swoje sukcesy odniósł w parze z kolegą z ciechanowskiej skarbówki Adamem Karcmarzem. Panowie zostali wicemistrzami Polski skarbowców w turnieju teamów występując w zespole ":Bez Nazwy" z kolegami z Wielkopolski i Lubelszczyzny Markiem Sosińskim i Andrzejem Pamonikiem oraz zdobyli brązowy medal w turnieju na impy. To nie pierwszy sukces tej pary. Dwa lata temu Głowacki i Karcmarz w turnieju na maksy zdobyli mistrzostwo Polski, a w turnieju na impy zdobyli trzecie miejsce.

Tymczasem trzecioligowi brydżyści GOK Card's Bielsk, płocczanin Kazimierz Falkowski, piastujący jednocześnie funkcję prezesa OZBS w Płocku i Aleksander Marciniak z Bielska zanotowali niewątpliwy sukces wygrywając Otwarte Mistrzostwa Mazowsza par w turnieju na maksy z wynikiem 65,15 proc. Miejsce 34. w stawce 72 par zajęła w tym turnieju ekipa Masovii Petroremontu Płock Mariusz Nowak/Piotr Nowicki  uzyskując wynik 49,55 proc. 

Turniej na impy mistrzostw zakończył niestety bez sukcesów płockich i bielskich brydżystów. Najwyższe, ósme miejsce zajęła para Ireneusz Głowacki/Jacek Iwański z wynikiem 30 pkt. Choć dopiero na 34. miejscu w tym turnieju sklasyfikowana została rodzinna para bielszczan Jerzy Maszenda/Michał Maszenda, to najmłodszy z brydżowego klanu Maszendów, zaledwie dziewięcioletni Michał uhonorowany został nagrodą dla najmłodszego uczestnika mistrzostw.

Totalną klęską ekipy Interbud Jarosław Szczygieł Szabla Płock zakończył się natomiast pierwszy zjazd polskiej brydżowej ekstraklasy. Pierwsze cztery mecze przeciw Konstancie Bielsko - Biała, Consusowi Kalisz, Kurt - Royce Poznań i ZTB 7 Trefl Zawiercie nie zapowiadały takiej porażki beniaminka. Płocczanie wygrali nawet jeden segment meczowy przeciw poznaniakom i różnicą 6 VP (Victory Points) cała potyczkę z ekipą z Zawiercia, ale potem było już bardzo źle. Po wysokiej porażce ze Stainpolem-Ilanką Rzepin, kiedy po raz pierwszy zostali sklasyfikowani na ostatnim miejscu w stawce 16 zespołów, za ostro wzięli się do odrabiania strat i w ostatnich dwóch potyczkach z My Po-Wa Poznań i Ruch SA -AZS Politechnika Wrocław (w składzie m.in. z Krzysztofem Jassemem i Igorem Chalupcem) ponieśli kolejne klęski. Dwanaście rozdań przegranego 0-59 drugiego segmentu meczu z My Po Wa będzie się zapewne długo śnić parom płockiego teamu Grażynie Brewiak i Annie Sarniak z pokoju otwartego oraz Maciejowi Wiąckowi i Dariuszowi Krajewskiemu z pokoju zamkniętego. 

Po siedmiu rundach rozegranych podczas pierwszego zjazdu, płocczanie mają dość sporą stratę 11 VP do 15 w tabeli drużyny Krajewski Syntex Łowicz. Aby marzyć o pozostaniu w gronie szesnastu najlepszych zespołów w Polsce brydżyści Szabli muszą mocno przemyśleć taktykę gry. Podczas drugiego zjazdu ekstraklasy, którego termin nie został jeszcze ustalony, płocczanie mają minimalną szansę awansu do  nie zagrożonej spadkiem pierwszej ósemki ligi, która będzie walczyć o najwyższe trofea w kraju. Z taką grą jak podczas zjazdu, który odbył się w Kaliszu, pozostanie na najwyższym szczeblu rozgrywek może okazać się kompletnie poza zasięgiem beniaminka. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza