poniedziałek, 5 września 2011

W finale po horrorze


To był prawdziwy horror, walka a każdą piędź (jard) ziemi. Ale płockie Mustangi pokonały w Gliwicach ekipę Lions 11:7, dzięki czemu wywalczyły prawo gry w wielkim finale Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego II, który odbędzie się 17 września w Warszawie. Stawką tego pojedynku będzie bezpośredni awans do PLFA I. Płocczanie ponownie spotkają się z ekipą Spartans, z którą ponieśli jedyną porażkę w sezonie zasadniczym. Zwycięzcy meczu finałowego znajdą się w pierwszej lidze, natomiast pokonani walczyć będą na początku października w barażu o pierwszą ligę z Zagłębie Steelers Intepromex.



Z papierowych wyliczeń wynikało, że zdecydowanymi faworytami są gracze Lwów. Gliwiczanie w sezonie zasadniczym Grupy Południowej wygrali wszystkie swoje pojedynki, zdobywając w nich 225 punktów, tracąc zaledwie 16. Trener Paweł Kęsy przyznawał, że będzie to najtrudniejszy pojedynek w historii Mustangów.

Rozgrywany na Górnym Śląsku półfinał był jednak od pierwszych chwil niesamowicie zacięty. Chociaż początkowo wydawało się, że bliższe objęcia prowadzenia są Mustangi, jednak pierwsze punkty padły łupem miejscowych. W drugiej serii ataku po krótkiej akcji biegowej przyłożenie zanotował Tomasz Soboń. Po podwyższeniu Szymona Bukowskiego było już 7:0 dla Lwów.

Mustangi odpowiedziały efektowną akcją, która została jednak w trzeciej próbie zatrzymana na dwudziestym jardzie. Na placu pojawiła się formacja specjalna Mustangów, a Gabriel Dunajewski popisał się świetnym kopnięciem z 37 jardów, które dało płocczanom pierwsze w tym meczu punkty.

Druga i trzecia kwarta upłynęły pod znakiem bardzo dobrej postawy formacji obronnej obu zespołów. Chociaż w trzeciej odsłonie Mustangi popisały się akcją, dzięki której pokonały aż 95 jardów, jednak nie dało to im żadnych zdobyczy punktowych, bo nie udało się wykonać przyłożenia.

W ostatniej części meczu w pole punktowe przedarł się Paweł Kosiński. Chwilę później ten sam zawodnik popisał się skutecznym podwyższeniem i dzięki temu Mustangi wyszły na prowadzenie. Chociaż gospodarze robili wszystko, aby zdobyć kolejne punkty, płocczanie zdołali obronić swoje czteropunktowe prowadzenie aż do końca spotkania. A po zakończeniu meczu gracze Mustangów mogli spokojnie cieszyć się z największego sukcesu w historii klubu – awansu do finału PLFA II


– Wiedziałem, że czeka nas bardzo ciężki mecz. Gliwiczanie są bardzo dobrze zorganizowaną drużyną, w której grają bardzo silni zawodnicy – powiedział po meczu Paweł Kęsy, trener Mustangs Płock. – Nasza skuteczna, szczególnie w drugiej połowie, gra biegowa przyniosła upragnione przyłożenie. Jestem zadowolony z gry formacji obronnej. To, co zrobiła w końcówce, to naprawdę wielka sztuka.

Płocczan czeka teraz kolejne spotkanie ze Spartan Warsaw, które rozegrane zostanie w stolicy. Pokonanie stołecznej ekipy to zadanie bardzo ciężkie, ale nie niewykonalne. Bo o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych Mustangi przekonały się w niedzielne popołudnie w Ornontowicach, pokonując faworyzowanych Gliwice Lions.


Gliwice Lions – Mustangs Płock 7:11 (7:3, 0:0, 0:0, 0:8) 
I kwarta:  7:0 przyłożenie Tomasza Sobonia po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Szymon Bukowski)
7:3 37-jardowe kopnięcie z pola Gabriela Dunajewskiego

IV kwarta: 
7:11 przyłożenie Pawła Kosińskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Paweł Kosiński)

1 komentarz:

  1. Brawo Mustangi!!!
    Gratuluje i życzę powodzenia w finale.

    OdpowiedzUsuń