sobota, 7 maja 2011

Stalówka pokonana, Wisła oczko wyżej

Piłkarze nożni Wisły Płock pokonali u siebie Stal Stalową Wolę 1:0. Bramkę zdobył już w 14. min. Kamil Biliński. Zwycięstwo "Nafciarzy" kilkakrotnie niesamowitymi interewencjami w bramce ratował  Krzysztof Kamiński, który nie dał się pokonać żądnym wyrównania rywalom. W końcówce spotkania groźnej kontuzji głowy w starciu z przeciwnikiem doznał Krzysztof Hus. Po twardym zderzeniu w powietrzu z przeciwnikiem obrońcę Wisły zwoziła z boiska karetka.


- Ma złamaną żuchwę i w tym sezonie na pewno nie zobaczymy go już na boisku. Został przewieziony do płockiego szpitala, skąd po opatrzeniu trafi do Warszawy na operację - powiedział o stanie Husa trener płocczan Mieczysław Broniszewski.

Płocczanie prowadzenie zdobyli już w 14. min. Kamil Biliński zdecydował się na indywidualną akcję zakończoną precyzyjnym strzałem obok bramkarza. Goście, dla których był to mecz ostatniej szansy na pozostanie w gronie walczących o awans, nie odpuścili i raz po raz pod bramką Wisły dochodziło do bardzo groźnych sytuacji. W 40 min. płocki bramkarz Krzysztof Kamiński popisał się niesamowitą paradą broniąć strzał w okienko w wykonaniu Marka Kusiaka, a kilka minut później znów okazał się lepszy od tego samego gracza Stali, kiedy po nieporozumieniu w płockich szykach obronnych stanęło przed nim aż trzech piłkarzy "Stalówki".

W drugiej połowie nie brakowało okazji do zdobycia goli pod obu bramkami. Częściej jednak to Kamiński ratował Wisłę przed utratą gola. W końcówce meczuj zrobilo się bardzo nieprzyjemnie, kiedy w 83 min. przy wyskoku do piłki Krzyszof Hus został bardzo mocno uderzony przez rywala. Za chwilę na płytę wjechała karetka, którą obrońca został zwieziony z boiska.

Potem doszło do nerwowej końcówki, w której goście, na szczęście nieudolnie, wykonywali rzut wolny bezpośredni. z 17 metrów. Sędzia przedłużył spotkanie aż o sześć minut!

- Gdyby nie ten bramkarz... - wzdychał po meczu trener gości Sławomir Adamus. - Ten rezultat jest dzięki niemu, dla nas strata wzrosła o tyle, że trudno nam będzie walczyć o czołową lokatę w lidze.

- Bywają takie mecze, kiedy się strzela jedną bramkę i cieszy się z trzech punktów - powiedział po meczu trener Wisły Mieczysław Broniszewski. - Trzeba wyróżnić bramkarza Kamińskiego - przyznał zgadzając się z trenerem gości.
Przy porażce u siebie Świtu Nowy Dwór Mazowiecki 0:1 z OKS 1945 Olsztyn, Wisła awansowała w tabeli o jedno oczko na trzecie miejsce. Mecz z Resovią Rzeszów 2:1 wygrał KS Okocimski Brzesko i dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich potyczek z Wisłą, przy takiej samej liczbie punktów wyprzedza płocczan w tabeli. Lider tabeli Olimpia Elbląg straciła dwa punkty remisując bezbramkowo z Wigrami Suwałki, dzięki czemu lidera od goniącej dwójki dzieli już tylko jeden punkt.

Wisła Płock - Stal Stalowa Wola 1:0 (1:0)
Bramka:
Biliński 14.
Sędziowali: jako główny Wojciech Sawa oraz Jerzy Marciniak i Artur Malec.
Wisła: Kamiński - Hus (83. Pielak), Mariucci, Wyczałkowski, Nadolski - Jaroń (90. Hiszpański), Adamczyk, Matar, Nowacki, Lewandowski (59. Twardowski) - Biliński (89. Kursa).
Stal: Socha - Demusiak, Kusiak, Wieprzęć, Drozd (46. Rosłoń) - Turczyn, Byrski, Gilar (46. Gilar), Getinger - Piątkowski, Skórski.
Żółte kartki: Lewandowski, Kamiński (Wisła); Turczyn (Stal)
Widzów ok. 3000.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza