sobota, 9 kwietnia 2011

Horror z happy endem. Dudek bohaterem


Prawdziwy dreszczowiec zafundowali swoim kibicom szczypiorniści Orlen Wisły w pierwszym meczu pierwszej rundy play-off. Na szczęście skończyło się po myśli nafciarzy, przy dużym udziale Bartosza Dudka (na zdjęciu) w płockiej bramce. Podopiecznym trenera Larsa Walthera brakuje tylko jednej wygranej, aby awansować do półfinału fazy play-off. W sobotę wygrali w Orlen Arenie z Azotami Puławy różnicą tylko jednej bramki 26:25 (14:13), ale liczy się pierwszy punkt za zwycięstwo w rywalizacji z puławianami.

Chociaż zespół Azotów nie był faworytem meczu inaugurującego play-offy, to goście Wisły nie zamierzali występować w roli chłopców do bicia. Do Płocka przyjechali pod wodzą nowego trenera Marcina Kurowskiego i od pierwszych chwil stawili zacięty opór faworytom. Kibice obejrzeli dzięki temu niesamowicie emocjonujące spotkanie, którego losy ważyły się do ostatniej chwili.

W pierwszej połowie sporo zastrzeżeń można byłoby mieć do gry nafciarzy w defensywie. Puławianie doskonale wyczuwali słabszą dyspozycję miejscowych w obronie, zdobywając wiele łatwych bramek. Doszło do tego, że kilka minut przed końcem pierwszej połowy prowadzili już nawet 13:10. Na szczęście ostatnie słowo należało do podopiecznych trenera Larsa Walthera, którzy zdobyli cztery gole, nie tracąc przy tym żadnego.

Po zmianie stron defensywa stała się nieco szczelniejsza, ale problemem stało się zdobywanie bramek. Na szczęście płocczanie mieli w swoich szeregach Bartosza Dudka. Młody golkiper, dla którego było to zaledwie drugie spotkanie w pierwszym zespole seniorów, stał się jednym z bohaterów tego dramatycznego spotkania. Dzięki jego udanym interwencjom udało się nafciarzom wygrać najmniejszą możliwą różnicą bramek.

Po raz kolejny na słowa uznania zasłużyli również Arkadiusz Miszka i Piotr Chrapkowski, którzy zdobyli ponad połowę bramek dla Wisły. Rewanżowe spotkanie odbędzie się za tydzień w Puławach. Jeśli nafciarze myślą o szybkim zakończeniu rywalizacji, muszą na wyjeździe zagrać o niebo lepiej niż w sobotę w Orlen Arenie. Jeśli nie, czekać ich może jeszcze jeden mecz w Płocku.

Wisła Płock - Azoty Puławy 26:25 (14:13)
Wisła: Seier, Dudek - Backstrom 2, Miszka 10, Kwiatkowski, Kuzelew 2, Syprzak 1, Chrapkowski 5, Samdahl 1, Kuptel, Kawas 1, Dobelsek 2, Twardo 2.
Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski - Płaczkowski, Afanasjew 1, Zydroń 3, Kus 3, Sieczka, Gowin 1, Zinczuk 1, Pomiankiewicz 6, Witkowski, Szyba 10.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza