czwartek, 17 marca 2011

Przerwana inauguracja ligi. Falstart i żenada

Zamiast z trzema punktami za zwycięstwo piłkarze Wisły wracali z Iławy z zażenowaniem spowodowanym zachowaniem swoich fanów. To przez nich arbiter w 84. minucie przerwał mecz. Polski Związek Piłki Nożnej przełożył mecz Ruch Wysokie Mazowieckie - Świt Nowy Dwór na inny termin, bo boisko nie nadawało się do gry. Znicz Pruszków poległ u siebie 0:2 w starciu z Wigrami Suwałki. Wystarczyło więc wygrać chociażby 1:0, aby cieszyć się z awansu na pierwsze miejsce w tabeli grupy wschodniej drugiej ligi. 
Tymczasem to gospodarze objęli prowadzenie już w 13. minucie po strzale Arkadiusza Kucińskiego. Wisła robiła wszystko, aby zdobyć gola. Tyle tylko, wyglądało to na bicie głową w mur. Czy z daleka, czy z bliska, żaden z nafciarzy nie był w stanie pokonać Dawida Krętka. Udało się to w końcu Jakubowi Zabłockiemu, który zdobył gola w 38. minucie. Niestety, chwilę później po raz pierwszy dali znać o sobie płoccy kibice, rzucając na boisko petardy hukowe. Po kilku minutach przerwy arbiter wznowił mecz.

W drugiej połowie oglądaliśmy powtórkę z pierwszych 45 minut - wiele akcji gości, ale bez skutku. Gospodarze zaatakowali w 79. minucie i znowu objęli prowadzenie. Tym razem dzięki Radosławowi Sobocińskiemu. Goście nie mieli już możliwości walki o poprawę rezultatu, bo ich fani znowu zakłócili grę. Sędzia nie miał innego wyjścia niż odgwizdanie końca spotkania i nakazanie piłkarzom udania się do szatni. Gdy stosowny raport w tej sprawie trafi do PZPN-u, prawdopodobnie wynik meczu z 2:1 zweryfikowany zostanie na 3:0. Większy wstyd trudno sobie wyobrazić.  
Tomasz Paszkiewicz

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza