niedziela, 14 kwietnia 2013

Wisła pokonuje Pelikana i jest samodzielnym liderem

FOT. PIOTR MRÓWKA

Niepokonany od sześciu kolejek i nie ukrywający swoich pierwszoligowych ambicji zespół Pelikana Łowicz musiał pogodzić się z porażką na własnym boisku w meczu z Wisłą Płock.  Płocczanom po raz pierwszy udało się w Łowiczu zdobyć komplet punktów. Radość jest tym większa, że niepokonana wiosną Wisła jest już samodzielnym liderem grupy wschodniej drugiej ligi.


Mecz układał się zdecydowanie pod dyktando płocczan. Najpierw Filip Burkhardt uderzył w słupek, później Marcin Krzywicki był dwukrotnie bliski zdobycia gola, aż w końcu kapitalny strzał z 25. metrów Burkhardta, zastępującego w środku pola pauzującego za żółte kartki Bartłomieja Sielewskiego, dał Wiśle zasłużone prowadzenie.

Pierwszy celny strzał, znakomicie, instynktownie obroniony przez Daniela Szczepankiewicza, gospodarze oddali dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy.

Po przerwie Wisła w dalszym ciągu kontrolowała przebieg spotkania. W 59. minucie wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Tomasz Grudzień znakomicie zagrał do Krzysztofa Janusa,, który podobnie jak w Pruszkowie spokojnie minął bramkarza i umieścił piłkę w bramce.

Wydawało się, że jest już po meczu, bo gospodarze w dalszym ciągu wyraźnie nie mieli pomysłu na zbliżenie się do płockiej bramki, poza dyktowanymi seryjnie stałymi fragmentami gry.

Niestety w 62. minucie katastrofalny błąd popełnił Szczepankiewicz, który w zupełnie niegroźniej sytuacji podał piłkę Rafałowi Kujawie z Pelikana, a ten nie omieszkał skorzystać z takiego prezentu.

I zaczęła się nerwówka. Bezradny dotychczas Pelikan dostrzegł swoją szansę na wywalczenie punktu i wszystkimi siłami ruszył do natarcia. Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej w 80. minucie, gdy drugą żółtą, a w efekcie czerwoną zobaczył tradycyjnie walczący jak lew Jacek Góralski.

W osłabieniu piłkarze Wisły stwarzali jednak zagrożenie pod bramką Mariusza Różalskiego, a najbliżej podwyższenia wyniku na 3:1 byli w 78. minucie po akcji Łukasza Nadolskiego.

Ale Pelikan nacierał coraz mocniej. Na szczęście Szczepankiewicz interwencjami w ostatnich minutach, zwłaszcza trzema w ostatniej akcji meczu, zrehabilitował się za wcześniejszy koszmarny błąd i ten trudny, skomplikowany na własne życzenie mecz, Wisła zakończyła zwycięsko.

Żródło: www.wisla.plock.pl

W 21 spotkaniach Wisła Płock zgromadziła 43 punkty i o trzy punkty wyprzedza drugą w tabeli grupy wschodniej drugiej ligi Puszczę Niepołomice. Trzeci z 35 punktami jest Pelikan Łowicz, ale ma dwa spotkania rozegrane mniej.

Pelikan Łowicz - Wisła Płock 1:2 (0:1)
Bramki: Burkhardt (30.) i Krzysztof Janus (59.) dla Wisły oraz Kujawa (62.) dla Pelikana. 
Sędziował jako główny Michał Woś (Zamość)
Pelikan: Różalski - Kowalczyk (86. Jackiewicz), Dremluk, Brodecki, Ceglarz - Wyszogrodzki, Łakomy, Pomianowski (70. Bojańczyk), Adamczyki, Solecki, Kujawa.
Wisła: Szczepankiewicz - Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona - Janus, Góralski, Burkhardt (75. Zembrowski), Dziedzic, Hiszpański (58. Grudzień) - Krzywicki (79. Sekulski).
Żółte kartki: Kowalczyk, Pomianowski, Łakomy (Pelikan) oraz Hiszpański, Góralski (2) i Janus (Wisła). Czerwona kartka: Góralski (80. za drugą żółtą)
Widzów: ok. 1 500

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza