poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Mławianka z patentem na płockich czwartoligowców


Najpierw pokonali w Gąbinie Błękitnych 1:0. Później u siebie ograli Wisłę II Płock, również 1:0. A tym razem w Maszewie wygrali z Amatorem aż 3:1. Piłkarze Mławianki zdają się mieć sposób na drużyny z powiatu płockiego, dzięki czemu po trzech kolejkach spotkań wraz z Kasztelanem Sierpc prowadzą w tabeli północnej grupy mazowieckiej czwartej ligi z kompletem dziewięciu punktów. Amator, Wisła II i Błękitni znalazły się w dolnej części tabeli. Szansa na poprawienie miejsc nadarzy się już w najbliższą środę, kiedy zostanie rozegrana czwarta kolejka IV ligi. 

Mecz Amatora z Mławianką toczył się w ponad trzydziestostopniowym upale. Do ciężkich warunków dużo szybciej przystosowali się goście, którzy praktycznie od pierwszego gwizdka sędziego mieli optyczną przewagę. Powinni ją udokumentować już w 11. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Siei z piłką minął się bramkarz gospodarzy. Na szczęście obrońcy zdołali wybić piłkę poza pole karne.

Maszewianie po raz pierwszy zaatakowali w 14. minucie, lecz zostali zastopowani przez dobrze interweniującego bramkarza gości. Trzy minuty później jeden z napastników gospodarzy zdecydował się na strzał z dystansu, ale piłka trafiła w poprzeczkę. 

W 18. minucie potwierdziła się stara piłkarska prawda, że niewykorzystane okazje się mszczą. Akcję Grzegorza Rudyka sfinalizował Mariusz Walczak i goście objęli prowadzenie. 

Mławianie mieli dość wyraźną przewagę i wydawało się, że kolejne gole dla nich są jedynie kwestią czasu. Goście przed przerwą żadnej bramki jednak nie zdobyli. Za to w 39. minucie Wojciech Gapiński – po źle wybitym rzucie wolnym dla Amatora – uderzył z dystansu z 20 metrów, zaskakując bramkarza przyjezdnych. Dzięki temu miejscowi schodzili na przerwę remisując 1:1 i z nadziejami na uzyskanie przyzwoitego wyniku. 

Po zmianie stron miejscowi ruszyli do ataku, ale zostali zastopowani przez bramkarza Mławianki. Później zaś można było odnieść wrażenie, że graczom z Maszewa brakuje pomysłu na rozgrywanie kolejnych akcji. Goście tymczasem zyskiwali coraz wyraźniejszą przewagę, co udokumentowali bramką zdobytą w 63. minucie. Po dośrodkowaniu Sławomira Siei Walczak popisał się nożycami, których nie powstydziliby się gracze najlepszych drużyn. To była bramka typu „stadiony świata”. Nie minęły trzy minuty, a goście prowadzili już 3:1. Tym razem gola zdobył Rafał Brzozowski, wykorzystując rzut karny za ewidentny faul na swoim koledze. 

Od tego momentu tempo gry wyraźnie spadło, bo zadowolona dwubramkowym prowadzeniem Mławianka nie zamierzała szaleńczo atakować, a gracze Amatora nie byli w stanie podjąć już równorzędnej walki z bardziej doświadczonymi przeciwnikami. 

Drugiej porażki na własnym boisku doznali gracze Błękitnych. Chociaż gąbinianie chwilami niemal miażdżącą przewagę, musieli po końcowym gwizdku przełknąć gorycz porażki. 

Gospodarze mogli prowadzić już po trzech minutach, ale po zagraniu Radosława Wiśniewskiego z rzutu rożnego jeden z obrońców Tęczy wybił piłkę z linii bramkowej. Goście odpowiedzieli kontratakiem, po którym wywalczyli rzut rożny. Iwanicki zagrał z narożnika boiska do Załustowicza, a ten główką zdobył pierwszego gola. Zamiast bramki dla Błękitnych było więc prowadzenie Tęczy

Bramkarza przyjezdnych co chwilę nękali Bartłomiej Dębicki, Krzysztof Różycki i Tomasz Niedzielak. Niestety, bez efektów bramkowych. Pierwsza część meczu zakończyła się więc prowadzeniem gości. 

Po zmianie stron sytuacja na placu gry do złudzenia przypominała to, co działo się w pierwszej połowie. Gospodarze nacierali, a goście bronili się tyleż rozpaczliwie, co fartownie. Na domiar złego w 67. minucie jedna z nielicznych akcji Tęczy zakończyła się strzałem Świniarskiego z 24 metrów, po którym Marek Wydra był zmuszony wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. 

Czas płynął bezlitośnie, a kolejne akcje Błękitnych nie przynosiły spodziewanego efektu bramkowego. Wszystko wskazywało na to, że gospodarze zejdą z boiska pokonani, nie zdobywając nawet honorowego gola. Dopiero w doliczonym czasie gry Bartłomiej Dębicki zdołał wykorzystać podanie Piotra Skierkowskiego i zdobyć kontaktowego gola. Chociaż mecz trwał jeszcze kilka minut (w drugiej połowie było sporo przerw w grze), miejscowi nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Drugi mecz u siebie zakończył się drugą porażką. A przecież Błękitni pokonali w Wyszkowie ekipę tamtejszego Bugu, która do słabeuszy wcale nie należy. Można więc odnieść wrażenie, że zawodnicy z Gąbina nie radzą sobie z presją gry na własnym obiekcie. 

Rezerwy płockiej Wisły podejmowały Bug Wyszków, który w poprzedniej kolejce uległ u siebie Błękitnym Gąbinb. Podopieczni trenera Zbigniewa Mierzyńskiego prowadzenie objęli w 39. minucie po strzale Damiana Koryta. Niestety, tuż przed przerwą wyrównał Kołakowski, a w m65. minucie wynik meczu ustalił Sochocki

Mecze czwartej kolejki północnej grupy mazowieckiej czwartej ligi zostaną rozegrane już w środę 31 sierpnia. O 11.00 na bocznym boisku stadionu im. Kazimierza Górskiego w Płocku rozpocznie się mecz Wisły II z Tęczą Płońsk (spotkanie to miało zostać rozegrane w Płońsku, ale na prośbę gospodarzy zostało przeniesione do Płocka). O 16.00 na stadionie Junaka w Warszawie zaplanowany został pojedynek Marcovii 2000 Marki z Błękitnymi Gąbin. O 17.00 w Wyszkowie Bug zagra zaś z Amatorem Maszewo.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza