niedziela, 30 września 2012

Stracili fotel lidera. Piotrkowianin – Orlen Wisła 30:35


Miało być lekko, łatwo i przyjemnie. Nafciarze mieli w Piotrkowie ograć miejscowego Piotrkowianina różnicą przynajmniej dziesięciu bramek i wrócić na fotel lidera, który stracili w środę, kiedy Vive Targi Kielce swój mecz czwartej kolejki rozgrywały awansem i rozgromiły MMTS Kwidzyn. Tymczasem okazało się, że gospodarze postawili ekipie prowadzonej przez trenera Larsa Walthera wyjątkowo mocny opór. O pięciobramkowej wygranej faworytów zadecydowało dopiero ostatnie 20 minut. Wcześniej zaś to gospodarze prowadzili różnicą nawet pięciu oczek. A wszystko działo się w obecności nowego trenera reprezentacji Polski – Niemca Michaela Bieglera. 

Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia. Trener Krzysztof Przybylski zdołał na tyle zmobilizować swoich podopiecznych, że ci wyszli na plac gry z mocnym postanowieniem postawienia się wicemistrzowi Polski. Dzięki temu kibice oglądać mogli wyjątkowo interesujące widowisko, które przez pierwsze 40 minut toczyło się pod dyktando miejscowych.

W bramce Piotrkowianina doskonale spisywał się rutynowany Piotr Ner. Płocką defensywę nękali tymczasem Przemysław Matyjasik, Marek Daćko i Maciej Pilitowski. Gospodarze zdołali w pierwszej połowie wypracować sobie przewagę, która sięgnęła już nawet pięciu bramek. Na szczęście przed syreną oznajmiającą zakończenie pierwszej odsłony meczu Orlen Wisła wreszcie zaczęła grać nieco lepiej. Płocczanie doprowadzili do remisu, ale ostatnie słowo w tej części gry należało jednak do Piotrkowianina, którzy na przerwę schodził przy prowadzeniu 20:18.

Po zmianie stron nafciarze błyskawicznie zdobyli trzy gole, po raz pierwszy dzięki temu wychodząc na prowadzenie. Nie cieszyli się nim jednak zbyt długo. Odpowiedź miejscowych była bowiem błyskawiczna. Piotrkowianin znów objął dwubramkowe prowadzenie. Na szczęście okazało się, że gospodarze byli w stanie dotrzymać kroku Orlen Wiśle tylko do czterdziestej minuty. A później zaczęła się dominacja faworytów. Nie była ona jednak tak miażdżąca jak w meczu z Pogonią Gaz-System Szczecin

Kwadrans przed końcem meczu nafciarze prowadzili trzema oczkami, a grupka ich kibiców liczyła na powtórkę tego, co działo się w Orlen Arenie tydzień wcześniej. Ekipa prowadzona przez trenera Krzysztofa Przybylskiego, chociaż nie była w stanie obronić chociażby jednego punktu, starała się jak najbardziej utrudniać życie faworytom. I śmiało można powiedzieć, że jej się to udało, bo trzech pierwszych meczach Orlen Wisła miała bilans bramek +40, co dawało średnią ponad 13 bramek przewagi na mecz. A tym razem płocczanie musieli zadowolić się stosunkowo skromną jak na możliwości tego zespołu wygraną różnicą zaledwie pięciu oczek. Co ciekawe, tym razem najskuteczniejszym z płockich graczy okazał się Muhamed Toromanović (na zdjęciu), który zdobył sześć bramek.

MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. - Orlen Wisła Płock 30:35 (20:18)
Piotrkowianin: Procho, Ner, Wnuk - Pilitowski 7, P. Matyjasik 3, Mróz 3, Daćko 2, Tórz 2, Woynowski 1, Miszka 1, Głowacki, Trojanowski, Krzaczyński, Gomółka, Sklalski, Pożarek, Różanski, Kozłowski, Iskra, Krawczyk.
Orlen Wisła: Sego, Wichary - Toromanović 6, Ghionea 5, Wiśniewski 5, Kubisztal 3, Twardo 3, Nenadić 3, Nikcević 2, Eklemović 2, Kavas 1, Paczkowski 1, Spanne, Ilyes, Zołoteńko, Syprzak.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza