niedziela, 26 sierpnia 2012

O to chodzi w piłce nożnej. Wisła – Concordia 3:0


W czwartej kolejce grupy wschodniej drugiej ligi Wisła pokonała u siebie elbląską Concordię 3:0. Dla ekipy prowadzonej przez trenera Marcina Kaczmarka było to pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie 2012/2013. Płocki szkoleniowiec narzekał po raz kolejny na słabą skuteczność swoich podopiecznych. Trener rywali tymczasem gratulował zasłużonego, jego zdaniem, zwycięstwa. – Gospodarze wygrali w pełni zasłużenie, ponieważ byli lepiej zorganizowania i stwarzali sobie sytuacje podbramkowe, które potrafili wykorzystać. A o to przecież chodzi w piłce nożnej – przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Concordii Adam Bros. 
Gospodarze rozpoczęli bardzo agresywnie i już po kilku minutach mogli zdobyć pierwszego gola. Niestety, albo brakowało dokładności przy ostatnim podaniu albo strzelającemu w kierunku bramki zawodnikowi nie dopisywało szczęście. Raz wyśmienicie w stuprocentowej sytuacji zachował się bramkarz gości Hieronim Zoch. – W pierwszej połowie graliśmy bardzo agresywnie w defensywie. Staraliśmy się wychodzić wysoko do piłki i przechwytywać ją daleko od własnej bramki. A gdybyśmy byli bardziej skuteczni, to powinniśmy prowadzić już po pierwszym kwadransie. Niestety, ponownie naszą piętą achillesową okazała się skuteczność – nie ukrywał po końcowym gwizdku trener Marcin Kaczmarek.

Na szczęście w końcu udało się przełamać strzelecką niemoc. W 34. minucie po zagraniu z głębi pola w kierunku piłki pognał Mosart Alves. W tę samą stronę ruszył również Hieronim Zoch, ale Brazylijczyk grający w barwach Wisły zdołał go uprzedzić, po czym popisał się bardzo precyzyjnym lobem.

Jeszcze przed przerwą gospodarze stworzyli sobie kilka kolejnych okazji do tego, aby podwyższyć wynik meczu, jednak ich skuteczność wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście zawodnicy z Elbląga wciąż wyglądali na mocno przestraszonych i nie mieli pomysłu na zagrożenie bramce Seweryna Kiełpina.

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił, chociaż miejscowi nie byli już tak agresywni w defensywie. Wysoki pressing, który stosowali w pierwszych 45 minutach, musiał jednak dać im się we znaki. Próbowali to wykorzystać elblążanie, ale ich akcje były zbyt anemiczne, aby zagrozić dobrze tego dnia dysponowanym płockim defensorom.

Czas mijał nieubłaganie, w wynik wciąż nie ulegał zmianie. W końcu jednak nadeszła 83. minuta. Daniel Mitura pognał lewą stroną boiska, odegrał spod końcowej linii na pole karne, a Bartłomiej Sielewski płaskim strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0. Nie minęło 120 sekund, a na listę strzelców tym razem wpisał się Paweł Magdoń, wykorzystując gigantyczne zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. – Straciliśmy dwie kolejne bramki, które wynikały po części z naszego gapiostwa, a po części ze zmęczenia – przyznał na konferencji prasowej trener Adam Bros.

Prowadzący 3:0 gospodarze nie zamierzali się już nadmiernie przemęczać. Z graczy Concordii tymczasem zupełnie zeszło powietrze. Elblążanie stracili wiarę w możliwość zdobycia przynajmniej jednej, honorowej bramki. Nic więc dziwnego, że w ostatnich minutach meczu oba zespoły z utęsknieniem czekały na końcowy gwizdek.

Wisła w trzech pierwszych kolejkach zdobyła zaledwie jeden punkt i zajmowała odległą szesnastą lokatę w tabeli wschodniej grupy drugiej ligi. Po niedzielnej wygranej z Concordią Elbląg płocczanie awansowali na dziesiąte miejsce. Kolejnym rywalem nafciarzy będzie w sobotę 1 września Wisła Puławy. Dobrze byłoby w wyjazdowym meczu z aktualnym liderem potwierdzić, że wygrana z elblążanami nie była tylko dziełem przypadku. –  Dość długo czekaliśmy na pierwsze ligowe zwycięstwo. Ważne dla nas było przełamanie punktowej niemocy. Wprawdzie graliśmy zupełnie nieźle, ale do tej pory nie przekładało się to dla nas na konkretne zdobycze punktowe – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Marcin Kaczmarek.

- Wiedzieliśmy, że ani punkty, ani miejsce w tabeli nie odzwierciedlają możliwości naszego przeciwnika i że czeka nas w Płocku bardzo trudny mecz - nie szczędził tymczasem komplementów płockiej drużynie trener Concordii.

Wisła Płock – Concordia Elbląg 3:0 (1:0)
Bramki: Mosart (34.), Sielewski (83.) i Magdoń (85.)
Wisła: Kiełpin – Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona (60. Zembrowski) – Hiszpański, Sielewski, Góralski (86. Adamczyk), Mosart (81. Mitura) – Dziedzic – Sekulski (69. Grudzień).
Concordia: Zoch – Bogdanowicz, Sadowski, Sambor, Lepczak – Szmydt (73. Kiełtyka), Florek (70. Stępień), Wiercioch, Korzeniewski (46. Szuprytowski) – Zejglic, Nadolny
Żółte kartki: Radić i Góralski (Wisła) oraz Korzeniewski (Concordia).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza