piątek, 13 lipca 2012

O dziką kartę w kurorcie St. Raphael

Awansu może nie być, ale z pewnością piłkarze ręczni będą mieli niezapomnianą wycieczkę na turniej o dziką kartę Ligi Mistrzów. Europejska Federacja Piłki Ręcznej przyznała prawo organizacji turnieju kurortowi na francuskim Lazurowym Wybrzeżu - Saint Raphael. Co ciekawe, turniej będzie rozgrywany w Pałacu Sportu nazwanym imieniem JF Krakowskiego, prezesa klubu gospodarzy turnieju. Aby marzyć o awansie do LM nafciarze muszą w pierwszym meczu pokonać HSV Hamburg. Dopiero zwycięzca tego spotkania zagra z wygraną drużyną drugiej potyczki Saint Raphael Var Handball - Bjerringbro-Silkeborg (Dania). Turniej rozegrany zostanie 8 i 9 września.


- Mamy szansę - uważa prezes Orlen Wisły Andrzej Miszczyński, nieco niezadowolony z faktu, że Federacja nie przyznała organizacji turnieju Wiśle. - Hamburg osłabił się, natomiast przynajmniej na papierze, Wisła się wzmocniła. Naszym pierwszym celem będzie wygranie tego turnieju, ale prosze nie odbierać tego jako deklaracji, że wygramy, a jako bardzo czytelny sygnał, że od pierwszego spotkania, 17 lipca, każdy trening, każdy podniesiony, kilogram, każdy przebiegnięty metr będzie miał na celu wygranie tego turnieju. Jeżeli przeciwnik okaże się lepszy przyjmiemy to z pokorą - dodaje na chłodno.

W razie porażki w pierwszym meczu płocczanie będą walczyć z przegranym z drugiej pary o awans do trzeciej rundy eliminacji do Ligi Europejskiej. Tam trafią zespoły z drugiego i trzeciego miejsca turnieju w St. Raphael. Czwarty zespół turnieju rozpocznie eliminacje do LE w drugiej rundzie. 

St. Raphael, którego zespół ma barwy (nomen omen) żółto-niebieskie, leży tuż obok Księstwa Monako, nieopodal granicy Francji z Włochami. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza