środa, 21 marca 2012

Egzekucja na głogowianach. Orlen Wisła – Chrobry 31:19

– Nikt z nas nie zakładał zwycięstwa, bo wiadomo, że zespół z Płocka jest dużo lepszy. Chcieliśmy jednak pokazać dobrą piłkę ręczną, nadrabiając ambicją różnicę w jakości gry – powiedział po meczu twardo stąpający po ziemi trener Chrobrego Zbigniew Markuszewski. – Niestety, nie udało się między innymi dlatego, że katastrofalną skuteczność zaprezentowali nasi kołowi, którzy zmarnowali siedem sytuacji sam na sam. Mam jednak nadzieję, że w rewanżu zdołamy nieco podnieść faworytom adrenalinę. Słowa szkoleniowca głogowian to najlepsze podsumowanie meczu, który zakończył się dwunastobramkową wygraną nafciarzy. I mówiąc szczerze, był to najniższy wymiar kary.



Podopieczni trenera Larsa Walthera dość szybko zniechęcili do gry swoich przeciwników, wypracowując sobie kilkubramkową przewagę. Wprawdzie głogowianie zdążyli zredukować swoją stratę do zaledwie jednego oczka, ale w drugim kwadransie pierwszej połowy tylko raz zdołali pokonać Marcina Wicharego. Niestety, w tym samym czasie i płocczanie na kilka minut zapomnieli, na czym polega zdobywanie bramek.
– Nie daliśmy gościom pograć zbyt wiele – stwierdził po meczu Adam Twardo. – Gdybyśmy jednak zagrali trochę bardziej skutecznie, wynik tego spotkania mógłby być dużo wyższy.

Goście do przerwy zdobyli zaledwie sześć bramek, tymczasem płocczanie mieli ich na koncie 13. A powinni mieć co najmniej 20. Nie zmieniało to faktu, że już w tym momencie jedyne pytanie zadawane w Orlen Arenie brzmiało: z bagażem ilu bramek Chrobry wyjedzie z Płocka.

Trener Lars Walther dał pograć praktycznie wszystkim zawodnikom (na placu gry nie pojawili się jedynie Zbigniew Kwiatkowski i Joakim Backstrom). W pewnym momencie na boisku nie było żadnego gracza z wyjściowej siódemki. Nieźle w kilku akcjach defensywnych zaprezentował się Grzegorz Gomółka. W ataku nie szło mu wprawdzie aż tak dobrze, ale i on zdołał wpisać się na listę strzelców. Godne podkreślenia jest, że sztuka ta udała się wszystkim zawodnikom występującym w polu.

Swoją wysoką formę potwierdził Michał Kubisztal, udowadniając, że słabszy występ przeciw THW Kiel w Płocku był tylko wypadkiem przy pracy. Jak zawsze świetnie w bramce spisał się Marcin Wichary, ale i Morten Seier, który stanął między słupkami w ostatnim kwadransie, udowodnił, że wie na czym polega bramkarski fach. Cieszy powrót do dobrej dyspozycji Kamila Syprzaka (na zdjęciu), który był w spotkaniu z Chrobrym drugim strzelcem zespołu. 

– Wreszcie udało mi się odblokować. W kilku ostatnich meczach nie dostawałem zbyt wielu szans, a kiedy je dostawałem, nie potrafiłem tego wykorzystać – przyznał  po meczu Sypa. Miałem jeszcze kilka sytuacji, które powinienem zamienić na bramki, ale jeśli mi się to nie udawało, to zazwyczaj kończyło się rzutem karnym dla nas.

Rewanżowe spotkanie z Chrobrym odbędzie się w sobotę. Faworytem jest Orlen Wisła, chociaż głogowianie zapowiadają, że nie zamierzają tanio sprzedać skóry. Trener Lars Walther przyznał, że ma nadzieję, na wygraną w drugim meczu, dzięki której jego zespół zyskałby dodatkowy czas na odpoczynek.

Orlen Wisła Płock – Chrobry Głogów 31:19 (13:6)
Orlen Wisła: Wichary, Seier – Eklemović 1, Spanne 1, Wiśniewski 2, Kubisztal 8, Kavas 3, Toromanović 1, Syprzak 7, Gomółka 1, Twardo 1, Dobelsek 1, Zołoteńko 2, Olsen 3.

Chrobry: Zapora, Stachera, Kapela – Piętak 1, Różański, Bednarek 2, Świtała 1, Olęcki 3, Wysokiński 2, Świątek 1, Mochocki 3, Kuta, Płaczek 2, Łucak 2, Czekałowski 2, Frąszczak.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza