niedziela, 26 lutego 2012

Tak tworzy się historię. HC Sankt Petersburg – Orlen Wisła 24:32

Tak grającą ekipę trenera Larsa Walthera płoccy kibice chcieliby oglądać jak najczęściej. Płocczanie po świetnym występie pokonali na wyjeździe rosyjską ekipę z Sankt Petersburga różnicą ośmiu bramek i z czwartego miejsca w grupie C awansowali, po raz pierwszy w swojej historii, do TOP 16 Velux Ligi Mistrzów. Losowanie tej fazy elitarnych europejskich rozgrywek odbędzie się już we wtorek. Nafciarze mogą trafić na FC Barcelona Borges, Atletico Madryt lub THW Kiel.



Nafciarze awans do drugiej rundy LM mogli sobie zapewnić już tydzień wcześniej. Wystarczyło wygrać lub przynajmniej zremisować w Orlen Arenie z Metalurgiem Skopje. Ekipa z Macedonii okazała się jednak lepsza. Po tym meczu najbardziej niecierpliwi kibice żądali już zwolnienia trenera i wyrzucenia z Płocka części zawodników. Na szczęście władze klubu nie uległy presji.

W Sankt Petersburgu od pierwszego gwizdka sędziów przewaga nafciarzy nie podlegała dyskusji. Tylko raz, w siódmej minucie, miejscowi mogli cieszyć się z remisu (3:3). Po za tym nafciarze bezwzględnie dominowali na placu gry.

Kolejne świetne spotkanie rozegrał Adam Wiśniewski (na zdjęciu). Owszem, zdarzyło się, że zmarnował kontratak, rzucając w nogę bramkarza. Jednak poza tą jedną sytuacją nie pomylił się ani razu. Był pożyteczny w defensywie, przechwytując kilka podań i skuteczny w ataku, rzucając z lewego skrzydła, z koła, a nawet z prawego rozegrania.

Doskonale spisywał się Christian Spanne. Kończył kontrataki w pierwsze i drugie tempo, rzucał z prawego skrzydła. A „na deser” zaskoczył wszystkich, kiedy trafił z dziesiątego metra ze środka rozegrania. Michał Wichary po raz kolejny potwierdził, że utrzymuje równą,bardzo wysoką formę. Bronił nie tylko efektywnie, ale i efektownie. A kiedy odbijał nogą piłki lecące pod poprzeczkę, Rosjanie przestawali wierzyć, że pokonanie „Wichury” jest w ogóle możliwe. Jeśli tak będzie dalej, powinien być chyba spokojny o powołanie na turniej eliminacyjny Igrzysk Olimpijskich Londyn'2012 i mecze decydujące o awansie do przyszłorocznych mistrzostw świata.

Nikola Eklemović do tej pory dawał się poznać przede wszystkim jako zawodnik kreujący grę zespołu z Płocka, ale niezbyt często decydujący się na rzuty. Tym razem było inaczej, dzięki czemu Niko kończył mecz z sześcioma golami na koncie. Jego zmiennik Luka Dobelsek nie pograł może zbyt długo, ale w końcówce pierwszej połowy pokazał, że potrafi błyskawicznie analizować sytuację. Ruszył do przodu, kiedy do syreny brakowało zaledwie czterech sekund. Zdobycie gola było więc niemożliwe, ale Dobelsek tak dynamicznie biegł w stronę Artema Wiszniewskiego, że Ukrainiec musiał faulować, co skończyło się jego wykluczeniem na dwie minuty.

„Tylko” trzy razy trafił rywali Muhamed Toromanović, ale jego występ należy oceniać nie tylko pod kątem zdobyczy bramkowych, ale również przez pryzmat sytuacji, które stwarzał swoim partnerom z zespołu, ściągając na siebie uwagę graczy odpowiedzialnych za defensywę.

O niewielkim zawodzie można mówić chyba tylko w przypadku Michała Kubisztala, ale trudno byłoby od tego zawodnika wymagać, aby w każdym meczu sezonu grał na sto procent możliwości. Można za to być niemal w stu procentach pewnym, że „Kubeł” nie powiedział jeszcze w Płocku ostatniego słowa.

HC Sankt Petersburg – Orlen Wisła Płock 24:32 (12:16)
Sankt Petersburg: Bogdanow, Sziczko – Nasyrow 4, Liaczenko, Poliakow 2, Pronin 4, Muchin, Wiszniewski, Szindin 7, Gabojew 2, Czezłow 1, Pyszkin 2, Sanaszkin 2, Samarski.
Orlen Wisła: Wichary, Seier – Kwiatkowski, Eklemović 6, Spanne 7, Wiśniewski 6, Kubisztal 2, Kavas 4, Toromanović 3, Twardo, Syprzak 1, Olsen 1, Paczkowski 1, Dobelsek, Chrapkowski 1, Zołoteńko.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza