sobota, 27 sierpnia 2011

Rocki wyleczył Wisłę


Piłkarze Wisły przegrali 0:1 wyjazdowe spotkanie z Ruchem Radzonków. O wygranej gospodarzy przesądził rzut karny egzekwowany przez Piotra Rockiego. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego do wyrównania mógł doprowadzić Ricardinho, ale po jego strzale z 25 metrów piłka trafiła w słupek. Dla ekipy prowadzonej przez trenera Mieczysława Broniszewskiego jest to czwarty z rzędu ligowy mecz bez zwycięstwa, w tym drugi przegrany. Szansę na przełamanie tej fatalnej passy nafciarze będą mieli 4 września. Ich rywalem w meczu rozgrywanym na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku będzie Flota Świnoujście. 
Podczas ostatniego treningu przed wyjazdem kontuzji doznali Artur Wyczałkowski i Rafał Zembrowski. Miejsce tego pierwszego na środku defensywy zajął Łukasz Nadolski. Jako młodzieżowiec na placu gry pojawił się Patryk Kamiński. W podstawowym składzie pojawił się również pauzujący ostatnio Matar Gueye. Na ławce zaś mecz rozpoczął Kamil Biliński, którego w wyjściowej jedenastce ponownie zastąpił Brazylijczyk Joao Paulo Daniel.

Od pierwszych minut spotkania trwała zacięta wymiana ciosów. Na akcję Ricardinho z Danielem miejscowi odpowiedzieli długą piłką Piotra Rockiego zablokowaną przez Radosława Kursę. Chwilę później szczęścia w polu karnym Wisły szukał Mateusz Mak, któremu piłkę spod nóg wyłuskał Krzysztof Kamiński, na co Wisła odpowiedziała akcją Eivinasa Zagurskasa, zatrzymaną przez defensywę Ruchu. 

Pierwsza połowa przypominała pojedynek bokserski, w którym wiele jest ciosów, ale żaden nie powala na łopatki. Oba zespoły nie zamierzały się oszczędzać, chociaż wysoka temperatura i ciężkie powietrze nie ułatwiały im zadania. Warunki atmosferyczne były na tyle ciężkie, że po 23 minutach sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. 

Kiedy zawodnicy wrócili do gry, robili wszystko, aby udowodnić, że niestraszna im gra w tak ciężkich warunkach atmosferycznych. Ani Mateusz Mika ani Krzysztof Kamiński nie mieli prawa narzekać na brak zajęcia. Jednak obaj spisywali się bez zarzutu, a w dodatku celowniki ofensywnych graczy obu zespołów nie były ustawione najlepiej. Po 45 minutach gry było więc 0:0 i ten wynik należałoby uznać za jak najbardziej sprawiedliwy. 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Oba zespoły starały się zdominować środek pola. W końcu udało się to gospodarzom, którzy po kwadransie zaczęli zyskiwać nieznaczną przewagę. Efekt bramkowy przyszedł bardzo szybko. W 65. minucie Matar Gueye sfaulował szarżującego w polu karnym Michała Maka, a sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był kapitan gospodarzy Piotr Rocki

Chwilę później trener Mieczysław Broniszewski zdecydował się na podwójną zmianę. Miejsce Joao Paulo Daniela zajął Kamil Biliński, a za Patryka Kamińskiego wszedł Damian Adamczyk. Ich wejście niewiele jednak zmieniło. Owszem, nafciarze starali się stworzyć zagrożenie pod bramką Ruchu, ale nie byli w stanie doprowadzić do wyrównania. Najbliżej szczęścia byli w przedłużonym czasie gry, kiedy Ariel Jakubowski zagrał do Ricardinho, a ten popisał się wspaniałym strzałem z 25 metrów. Niestety, piłka trafiła w słupek. 

Po świetnym początku sezonu Wisła dostała wyraźnej zadyszki. Dwa punkty zdobyte w czterech meczach to nie jest powód do dumy.

Ruch Radzionków - Wisła Płock (0:0)
Sędziował:
Podgórski (Wrocław)
Bramka: Rocki (65. karny)
Ruch: Mika – Trzcionka, Kopacz, Nalepa, Kowalski – Mateusz Mak, Giesa (71. Mróz), Giel, Rocki, Michał Mak (87. Cieluch) - Skrzypczak (59. Krzywicki).
Wisła: K. Kamiński – Jaroń, Nadolski, Kursa, Jakubowski – Chwastek, Matar (84. Drężewski), Zagurskas, P. Kamiński (69. Adamczyk), Ricardinho – Daniel (69. Biliński).
Żółte kartki: Kopacz i Nalepa (Ruch) oraz Nadolski i Zagurskas (Wisła)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza